piątek, 18 kwietnia 2014
niedziela, 6 kwietnia 2014
5.Zaczynamy żyć od nowa! :) x
#5
*Perspektywa Harry'ego*
(Pisany nią będzie cały rozdział)
Wsiadłem do auta, ruszyłem w stronę domu, jutro będziemy nagrywać solówki. Miło mi się dzisiaj spędzało czas z Jane, ale czuję jakby coś się w niej zmieniło, jakby już nie chciała się z mną znać. Nie wiem, może to po prostu takie uczucie. Powoli podjechałem pod dom, chłopaki byli w domu.-Harry!-zawołał mnie Louis.-Co?-zapytałem zmęczony wchodząc do salonu.-Jak było?-zapytał.-Emm, a jak miało być? Było ok.-powiedziałem, nie chciałem mu mówić o Jane.-Na pewno?-zapytał unosząc jedną brew, zagiął mnie.-Znaczy, mam wątpliwości, czuję się jakby Jane nie chciała kontynuować z mną znajomości.-powiedziałem. Chłopak musiał chwilę to przemyśleć.-Jesteś tego pewny?-zapytał. Dziwne pytanie.-Znaczy to moje przemyślenie.-powiedziałem drapiąc się po głowie. Usiadłem koło Louis'a na kanapie i tak siedzieliśmy.-A jak ta dziewczyna, która Ci się podoba?-zapytał ciekawsko.-Jutro do niej zagadam.-powiedziałem uśmiechając się.-Harry, tylko nie zrób głupstwa.-powiedział klepiąc mnie po plecach i wyszedł porozmawiać przez telefon. Ja? O co chodzi? Wiem, że się martwi, no ale, kurde. Do pokoju wszedł Liam.-Cześć Hazz.-powiedział uśmiechając się.-Cześć-powiedziałem trzymając głowę w rękach i myśląc.-Coś się stało?-zapytał.-Emm, nic ważnego.-powiedziałem. Wstałem i udałem się do pokoju. Rzuciłem się na łóżku i tak leżałem, sięgnąłem tylko ręką po słuchawki. Zacząłem słuchać muzyki i przeglądać twitter'a, gdy nagle trafiłem na twitter'a Jane. Przeglądałem zdjęcia i trafiłem na jedno sprzed dwóch lat, miała wtedy 17 lat, od zawsze była śliczna, kurde co ja gadam, nie może mi się podobać moja własna przyjaciółka! Styles, ogar. Do pokoju wszedł Niall? Dziwne, rzadko bywa w moim pokoju. Usiadł na łóżku i siedział.-Niall, co jest?-zapytałem.-Harry, jestem z Jade.-powiedział. Uśmiechnąłem się do chłopaka.-No to szczęścia, czemu się nie cieszysz?-zapytałem.-Bo jesteś jedynym singlem w zespole teraz.-powiedział, matko niby jestem przystojny, mam 18 milionów obserwatorów na twitterze, a dziewczyny nie mam, wow.-Emm, nie przejmuj się, znajdę kiedyś dziewczynę.-powiedziałem miło. Chłopak uśmiechnął się.-A jak z Jade?-zapytałem.-Wiesz, często wychodzimy, mieszka niedaleko bo w centrum, bo studiuje.-powiedział.-To fajnie.-powiedziałem.-Dobra ja idę, a jak coś się dzieje to mów.-powiedział.-Niall, wszystko ok.-powiedziałem i wyszedł. Zayn pewnie teraz jest u Perrie, bo nie mają oboje żadnych tras. Ma ktoś jeszcze jakąś złą wiadomość? Jestem otwarty na propozycje! Napisałem tweet'a. Nudny niedzielny wieczór w domku z słuchawkami w uszach. x
Poszło, zaraz będzie milion powiadomień, wszedłem jeszcze raz na profil Jane, i zobaczyłem jej tweet'y. "Zaczynamy żyć odnowa! :) x" Nieźle w kość musiał jej dawać też John. Nudziło mi się strasznie, więc stwierdziłem, że zadzwonię do Jane. Jeden sygnał, drugi, odebrała.-Halo?-zapytała.-Cześć.-powiedziałem miło.-O Hazz, cześć, aż tak się stęskniłeś?-zaśmiała się.-Tak. Co tam?-zapytałem miło.-A wiesz w sumie to siedzę sama, bo rodzice wracają w nocy, a siostra już w centrum. A co u Ciebie?-zapytała.-A wiesz nudzę się, słucham muzyki i przeglądałem twitter'a.-powiedziałem.-Czekaj chwilkę bo dostałam sms'a, tylko odpiszę, będziesz przez chwilę na głośniku.-powiedziała.-Oki, a z kim piszesz?-zapytałem.-Z kolegą z klasy, zaczęło się od zapytania ile jutro kartkówek czy sprawdzianów, a skończyło na pisaniu typu, "dawaj jakiegoś suchara, ok, co robi mama tort gdy zjedzą jej dziecko?, nie wiem, urodzinowy".-powiedziała śmiejąc się, zaśmiałem się delikatnie, ale wkurzyłem się, do mnie nawet nie pisze, a z kimś to cały czas, pff, nie będę się pchał na siłę.-A jak tamta dziewczyna?-zapytała.-Jutro mamy nagrania, a ona tam będzie więc do niej zagadam.-powiedziałem miło.-Cieszę się.-powiedziała.-Dobra Harry, ja muszę kończyć, bo idę oglądać telewizję.-powiedziała.-Oki, narazie.-powiedziałem. I ponownie będę się nudzić, sam. Wstałem i stwierdziłem, że idę na dół pooglądać telewizję. Jak wszedłem do salonu, to byłem bardzo zdziwiony, mianowicie, Zayn, Perrie, Eleanor, Louis, Liam i Niall siedzieli na podłodze i grali w butelkę.-Mogę też?-zapytałem patrząc na resztę. Przytaknęli i usiadłem w siadzie skrzyżnym do reszty. Losował Louis, wypadło na mnie.-Podoba Ci się Jane?-zapytał.-Jane? Niee, to moja przyjaciółka.-powiedziałem. Zagraliśmy jeszcze pare kolejek. Poszedłem do łazienki, która jest w moim pokoju. Wykąpałem się i przebrałem w bokserki i na nie nałożyłem dresy. Szybko napisałem jeszcze Jane sms'a o treści "Dobranoc xx" i ułożyłem się w łóżku gotowy do snu.
***
Dzisiejszy dzień zapowiadał się wspaniale, wstałem o 7 rano, bo o 9 mieliśmy jechać do studia. Wziąłem orzeźwiający prysznic, potem ubrałem się w czarną koszulę i do tego w czarne rurki, całość wyglądała całkiem ok. Zszedłem powoli do kuchni żeby zrobić śniadanie, w sumie chłopaki jeszcze spali, więc zrobiłem sobie omleta. Jest prawie ósma a oni śpią. Stwierdziłem, że ich obudzę, Niall od razu wstał jak powiedziałem o jedzeniu, Louis już nie spał, Zayn był z Perrie więc dzwoniłem puki nie odebrał, a Liam'a wystarczyło potrząsnąć i wstał.-No chłopaki jest już prawie dziewiąta więc zaraz jedziemy.
Weszliśmy powoli do studia, widziałem ją, widziałem, podszedłem do niej.-Cześć.-powiedziałem miło.-Hej.-powiedziała. Musiałem iść na nagranie, wydawała się miła, ale nie znam jej, jakoś nie podoba mi się bardzo, bardzo, mogłaby być bardziej podobna do Jane.-No i jak stary? Umówiłeś się?-zapytał nie szeptem Louis żeby reszta nie słyszała.-Mogłaby być bardziej podobna do Jane.-powiedziałem normalnie, Louis spojrzał na mnie i zaśmiał się.-Słyszysz siebie?-zapytał.-Emm no tak, mówię przecież, że mogłaby być taka jak Jane. O kurde.-powiedziałem mrugając. Wstałem, wszystkie spojrzenia były na mnie.-Muszę wyłączyć gaz w domu!-powiedziałem biegnąc do auta, brawo Styles super wymówka! Wsiadłem szybko do auta, podjechałem pod szkołę Jane i wybiegłem jak szalony z auta. Wszedłem do szkoły i zauważyłem blondynkę, Ally.-Ally, wiesz gdzie Jane ma teraz lekcje?-zapytałem.-Harry, nie mam czasu.. HARRY?!-krzyknęła.-Zamknij się może są tu directioners.-powiedziałem.-Emm, choć zaprowadzę Cię, jest przy szafce.-powiedziała. Zauważyłem ją, stała i rozmawiała z jakimś chłopakiem.-Cześć, ona jest zajęta.-powiedziałem uśmiechając się do chłopaka, Jane nie wiedziała o co chodzi. Pocałowałem ją i mocno przytuliłem do siebie.-Jane, kocham Cię.-powiedziałem szeptem do jej ucha.-Harry, ja Ciebie też.-powiedziała.
____________________________________________
MEGA POZYTYWNY ROZDZIAŁ
JSAOKFASDNMBFOKFDPPIEERGGERDOLENFMBV!
KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3
JUTRO NEXT CHYBA! :* KOCHAM!
sobota, 5 kwietnia 2014
4. A Twoi rodzice mnie nie zjedzą?
#4
Ukłucie, ukłucie w sercu.. straszne. Ale hej, jestem Jane Smith, nie straszne mi złamane serce! Dobra, jednak to nie pomogło. Jednak jestem tempa, zakochałam się bardzo mocno, a teraz co mam zrobić? Osobę, którą kocham, w ogóle nie interesuję. Muszę zadzwonić do Ally, albo nie, napiszę, niech wpadnie.
No nic to teraz zostaje mi czekać na Ally. Wybrałam numer do Harry'ego nie chcą z nim gadać, dzwonię do Louis'a głównie.-Halo?-zapytał.-Harry, tutaj Jane.-powiedziałam.-Cześć.-powiedział miło.-Dasz mi Louis'a?-zapytałam.-Emm, pewnie.-powiedział, potem usłyszałam szmery w telefonie i usłyszałam jego głos.-No słucham.-powiedział zadowolony.-Nie ciesz się, odejdź jak najdalej od Harry'ego chcę pogadać z samym Tobą.-powiedziałam.-Ok.-powiedział i chyba wyszedł na dwór.-Więc?-zapytał.-Louis nic nie jest tak jak powinno być.-powiedziałam przybita.-Mu podoba się inna brunetka. Ze studia.-powiedziałam.-Co? Przecież.. Chyba, że.. nie.. Jest tam taka jedna, bardzo podobna do Ciebie też.-powiedział.-Ale nie jestem nią, ja.-powiedziałam.-Pogadam z Loczkiem, po prostu jest głupi, myślałem że chodzi o Ciebie.-powiedział.-Dobra, oddaj mu telefon i zapisz sobie mój numer od niego najwyżej.-powiedziałam.-Ok, pa, trzymaj się Jane.-powiedział miło.-Dzięki nawzajem.-powiedziałam i rozłączyłam rozmowę. Po chwili mój telefon znowu zaczął dzwonić, Harry?-Halo?-zapytałam.-Emm, chciałaś tylko rozmawiać z Louis'em?-zapytał. Haha! Wkurzył się, że go zlałam. Ciągnąć grę czy nie? Hmm..-Miałam mu coś ważnego do powiedzenia, a on nie ma mojego numeru więc zadzwoniłam do Ciebie.-powiedziałam.-Aha, no to ok, idziemy dzisiaj do galerii?-zapytał, w sumie mam czas.-Ok, może być. Tylko nie mogę być długo bo jutro szkoła.-powiedziałam.-Oki, to do zobaczenia.-powiedział.-Pewnie, narka.-powiedziałam i rozłączyłam połączenie. Usłyszałam dzwonek do drzwi i trzask, czyli Ally już weszła.-Matko co się stało? Biegłam prawie całą drogę.-powiedziała dysząc.-Nie podobam mu się.-powiedziałam.-Co?!-mało jej oczy nie wyleciały.-No..-powiedziałam, dziewczyna od razu mnie przytuliła. Wtuliłam się w jej ciało i zaczęłam płakać.-Biedna Jane, zakochała się.-powiedziała głaszcząc mnie po plecach. Racja, zakochałam się.. i to w Harry'm.-Wiesz co jest najgorsze? Że miałam już nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie ok.-powiedziałam.-Przecież będzie, trzeba czasu.-powiedziała miło.-Dzisiaj idę z nim do galerii.-powiedziałam.-A chcesz?-zapytała.-Tak.-powiedziałam od razu. Ally musiała już iść, a ja zaczęłam powoli się ogarniać. Wzięłam prysznic, nabalsamowałam ciało i zrobiłam makijaż. Ubrałam się w sweter i leginsy. Było ok. Zadzwoniłam do chłopaka.-Harry, ja już jestem gotowa, możesz po mnie jechać.-powiedziałam do telefonu.-Ok to ja już jadę.-powiedział. Ubrałam kurtkę, vans'y i wyszłam przed dom. Właśnie podjechał, wysiadł przywitaliśmy się przytuleniem, chętnie to bym go nie puszczała. Podobało mi się jak się
dziś ubrał. Chłopak ruszył z mną w kierunku auta, i jak zawsze otworzył mi drzwi.-Już jestem sławna?-zapytałam śmiejąc się.-Pewnie, że jesteś Jane, pytasz się jeszcze.-powiedział podając mi jedną z gazet.
dziś ubrał. Chłopak ruszył z mną w kierunku auta, i jak zawsze otworzył mi drzwi.-Już jestem sławna?-zapytałam śmiejąc się.-Pewnie, że jesteś Jane, pytasz się jeszcze.-powiedział podając mi jedną z gazet.
Nowa zdobycz Harry'ego Styles'a.
Harry Styles(20l.) ostatnio jest widziany z Jane Smith(18l.). Rodzice dziewczyny są wpływowi w całej Anglii, czemu? Mają ogromną korporację. Harry ostatnio nie pokazywał się z żadną dziewczyną, ale teraz? Bardzo często ich widujemy, czy jest to para? Nie mamy pojęcia, ale jeżeli czegoś się dowiemy damy wam znać.
Wydawca x
-Wow, ale ja sława, jestem już super.-powiedziałam.-Gdzie schować gazetę?-zapytałam.-Do schowka.-powiedział miło.-A więc o kogo wczoraj chodziło?-zapytał.-A wiesz mój kolega z klasy, bardzo się przyjaźniliśmy, myślałam, że mnie kocha, bo ja go kochałam, ale mówiąc o pewnej dziewczynie, trochę faktów zgadzało się z mną, no i pomagałam mu, i potem dowiedziałam się, że nigdy nie miał na myśli mnie.-powiedziałam.-Jejku, biedna, przestań nie pierwszy nie ostatni, będą lepsi.-powiedział. Wow, dał mi radę chłopak, którego kocham i nie jest tego świadomy, jej.-Czytałaś kartkę?-zapytał.-Tak, dzięki, Ty dla mnie też jesteś bardzo ważny.-powiedziałam miło, chłopak się uśmiechnął patrząc cały czas na drogę i po chwili dojechaliśmy do galerii. Zaparkowaliśmy, zostawiliśmy oczywiście kurtki w aucie i ruszyliśmy w stronę galerii.-Harry, pójdziemy do H&M? Ostatnio widziałam tam świetną sukienkę.-powiedziałam, chłopak przytaknął i ruszyliśmy do sklepu. Szukałam chyba 20 minut sukienki i zaginął o niej ślad.-Jane, może już wszystkie wyprzedali.-powiedział znudzony Harry.-Matko, strasznie chciałam ją kupić..-powiedziałam. Chłopak objął mnie ramieniem i poszliśmy do Starbucks'a. Złożyliśmy zamówienie i czekaliśmy.-Harry to kiedy zapraszasz tą dziewczynę na randkę?-zapytałam.-Hmmm, jeszcze nie wiem, ostatnio byłem na randce, udana była, udana.-powiedział.-Z kim?-zapytałam zdziwiona.-Z Tobą Jane.-powiedział śmiejąc się. W sumie racja, przybiłam face palm'a, brak myślenia. Patrzyłam cały czas przez okno. Kurde, on mi strasznie zawrócił w głowie, strasznie go kocham, no po prostu kocham.-Słyszałaś co powiedziałem?-zapytał.-Harry przepraszam, duchowo jestem nawet nie wiem gdzie.-powiedziałam.-No ok, mówiłem, że jutro mogę Cię odebrać ze szkoły.-powiedział. Jutro poniedziałek? Nie mogę, jestem umówiona z rodzicami, siostrą, Niall'em i osobą towarzyszącą z mojej strony na obiad.-Pasuje, ale za to musisz mi towarzyszyć na obiedzie rodzinnym w restauracji.-powiedziałam.-A Twoi rodzice mnie nie zjedzą?-zapytał.-Nie powinni.-powiedziałam śmiejąc się.-No to ok.-powiedział miło. Uśmiechnęłam się do niego i przyszło nasze zamówienie. Zaczęłam pić kawę i nadal myśleć.-Jesteś dzisiaj strasznie zamyślona.-stwierdził.-Ja? Skądże.-powiedziałam miło. Spojrzał na mnie jeszcze raz i uśmiechnął się.-Harry ile miałeś dziewczyn?-zapytałam.-Oj... mam liczyć wszystkie czy tylko długie związki?-zapytał. Wow.. to dużo musi być.-Długie.-powiedziałam miło.-Hmm.. to około trzech.-powiedział ukazując dołeczki. Uśmiechnęłam się do niego.-A Ty?-zapytał.-Zero.-powiedziałam.-Jak to zero, a John?-zapytał.-To nie był związek. Więc zero.-powiedziałam.-Serio? Ty? Zero? Jesteś piękna, wspaniała i nie miałaś chłopaka?-zapytał baaardzo zdziwiony.-Jak widać, jednak nikogo to nie obchodzi.-powiedziałam obojętnie.-Przestań znajdzie się ten jedyny.-powiedział próbując mnie pocieszyć. Dla mnie jesteś właśnie nim Ty.-Pewnie masz rację.-powiedziałam.-O której jutro kończysz?-zapytał.-14.-powiedziałam. Powoli się zbieraliśmy do domu, ubrałam kurtkę i weszłam już na spokojnie to auta, jechaliśmy w niezręcznej ciszy.-Czemu nic nie mówisz?-zapytał.-Tak jakoś.-powiedziałam. Widziałam, że wzdycha i mocniej trzyma kierownicę, czyli jest zły. Gdy już podjechaliśmy pod mój dom chłopak otworzył mi drzwi.-Dzięki, za dzisiaj i wgl.-powiedziałam.-Ja bardziej.-powiedział. Przytuliliśmy się na pożegnanie i poszłam w stronę domu. Rodziców nie ma, jutro mają dzień wolny, a siostra już pojechała do centrum, do swojego tymczasowego mieszkania.
_______________________________________________________
Nie podoba mi się ten rozdział :C
3.Londyn mym miastem od zawsze.
#3
W co ja mam się ubrać? Harry będzie za półgodziny, a ja biegam w bieliźnie po domu.-JADE!!!-krzyknęłam jak głośno mogłam, siostra wbiegła piorunem, dosłownie, do pokoju.-Co?!-zapytała.-Nie wiem w co się ubrać.-powiedziałam wzdychając, dziewczyna się zaśmiała i wyszła, wredota!
Nasz jakże wspaniały Londyn stwierdził, że dziś będzie padać. Wreszcie coś znalazłam! Po chwili byłam już ubrana w ciuchy, teraz pozostaje czekanie na Harry'ego. Weszłam do salonu, i zobaczyłam Jade, chyba z tym Niall'em.-O właśnie Niall, to moja siostra Jane.-powiedziała miło uśmiechając się.-Cześć Jane, jestem Niall.-powiedział uśmiechając się, pasują do siebie.-Dobra sister to my idziemy, a Ty czekaj na Harry'ego.-powiedziała.-Ok, pa, bawcie się dobrze.-powiedziałam miło. Czekałam chyba 10 minut, nudziło mi się więc włączyłam sobie telewizję. Leciał jakiś film więc zaczęłam oglądać, Harry nie pisał, nie dzwonił, a nie chciałam się narzucać, a jak mnie wystawił? Głupio by wyszło. Dzwonek, no tak czekałam prawie 20 minut, otworzyłam drzwi. Zobaczyłam Harry'ego z kwiatami.-Cześć.-powiedział uśmiechając się.-Hej, już się ubieram.-powiedziałam miło. Chłopak mi wręczył kwiaty.-To dla mnie?-zapytałam.-No chyba nie dla innej dziewczyny, ale obiecasz coś?-zapytał.-Emm, no słucham.-powiedziałam.-Liścik, który jest w kwiatach przeczytasz dopiero jutro rano, ok?-zapytał.-Ok, nie ma problemu.-powiedziałam. Chłopak pocałował mnie w policzek, a ja tylko się zarumieniłam. Zaśmiał się pod nosem.-Co?-zapytałam.-No, nic.-powiedział nadal chichocząc.-No cooo?-zapytałam przeciągając.-Wyglądasz uroczo, gdy się rumienisz.-powiedział.-Jesteś słodki.-powiedziałam cmokając chłopaka w policzek. Wzięłam torebkę i ruszyliśmy do auta Hazzy.-Czemu się tak spóźniłeś?-zapytałam.-Wiesz, musiałem wybrać kwiaty, no i była kolejka.-powiedział uśmiechając się. Uśmiechnęłam się do chłopaka i wsiadłam do auta. Gdy już jechaliśmy, oparłam głowę o szybę i patrzyłam przez nią. Nagle z drugiego auta obok ktoś robił mi zdjęcie.-Harry, ktoś właśnie mi zrobił zdjęcie.-powiedziałam zdziwiona. Chłopak mocniej zacisnął ręce na kierownicy i westchnął.-Jane, przyzwyczaj się jeżeli chcesz się z mną spotykać.-powiedział.-Co?-zapytałam.-Jane, żyj chwilą.-powiedział uśmiechając się do mnie. Gdy już dojechaliśmy chłopak otworzył mi drzwi, uśmiechnęłam się do niego promiennie, odwzajemnił uśmiech i poszliśmy razem do kina, czułam się jak jakaś gwiazda, wcześniej nie widziałam, by aż tylu fotografów było w jednym miejscu naraz. Wszyscy robili mi zdjęcia i Harry'emu.-Harry, dziwnie się czuję.-powiedziałam do chłopaka. On tylko mnie objął w talii i przysunął do siebie. Popatrzyłam na niego ale szliśmy nadal w ten sposób, gdy już weszliśmy do
kina puścił mnie, było to dziwne.-Harry?-zapytała. Chłopak spojrzał na mnie pytająco.-Co to było?-zapytałam.-Musiałem to zrobić, zresztą to trudna sytuacja.-powiedział.-Harry, możesz mi powiedzieć.-uśmiechnęłam się do niego. Przytulił mnie do siebie.-Dzięki za wsparcie, kiedyś Ci powiem ale nie w tym momencie.-szepną mi na ucho. Stwierdzam, że szaleję za nim, tak, jestem tego pewna, jestem tempa. Powoli udaliśmy się na salę, zobaczyłam tam moją siostrę, spojrzałyśmy na siebie pytająco.-Jane, poznaj Jade, Niall, Louis'a już znasz, Liam i Zayn.-powiedział uśmiechając się.-Cześć wam.-powiedziałam miło.-Harry, Jade to moja siostra.-powiedziałam. Chłopak zaśmiał się.-Serio?-zapytał powstrzymując śmiech, co w tym śmiesznego? Niemrawo uśmiechnęłam się i zaczęłam oglądać film, w jego trakcie z trzy razy przeszkadzały jakieś dzieciaczki ale dało się przeżyć. Jednak gdy była scena śmierci ojca małej dziewczynki, poczułam jak poleciała mi łza, Harry'emu nie uszło to uwadze.-Jane, Ty płaczesz?-zapytał szeptem, pocieszając mnie uśmiechem.-Nie, nie tylko to była jak dla mnie smutna scena.-powiedziałam miło. Chłopak objął mnie ramieniem przytulając do swego boku. Zrobiło mi się miło. Oparłam głowę o jego ramię i tak przesiedzieliśmy cały film. Gdy seans się skończył Harry zaprosił mnie jeszcze na spacer, ale wyszliśmy tylnym wyjściem, dziwne. Gdy już szliśmy po parku wzięło mnie, no ciekawość.-Harry, jesteś sławny?-zapytałam. Nic nie mówił.-Harry, powiesz mi?-zapytałam się.-Znasz one direction?-zapytał.-Kojarzę, wybili się dzięki x-factor'owi?-zapytałam, chłopak przytaknął.-Znam.-powiedziałam.-Jestem jednym z pięciu wokalistów w one direction.-powiedział. Popatrzyłam na niego.-Czemu mnie okłamywałeś?-zapytałam.-Nie chciałem Ci mówić bo bałem się, że polubisz moją kasę, a nie mnie.-powiedział.-Harry, nie jestem, aż taka płytka, fajne masz o mnie zdanie.-powiedziałam. Odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku domu, fajnie tylko, że był na drugim końcu Londynu, a ja nie mam kasy, a z nim nigdzie nie jadę, bo jeszcze będzie, że jeżdżę z nim bo ma fajne auto.-Jane, przepraszam, jestem głupi, ale mi na Tobie zależy.-powiedział stając przed mną patrząc w głąb mnie.-Harry.-wzdychnęłam.-Nie wiem co mam teraz myśleć, wiem, że nie chciałeś tego ubrać w takie słowa, ale ubrałeś, ale rozumiem Cię, ale boli mnie, to że pomyślałeś, że polubię Twoje pieniądze.-powiedziałam.-Naprawdę przepraszam.-powiedział łapiąc moje dłonie trzymając je na poziomie moich ramion.-Dobrze Harry. Już ok.-powiedziałam uwalniając ręce z uścisku. Potem w niezręcznej ciszy ruszyliśmy do jego auta. Usiadłam na miejscu pasażera, a Hazz na kierowcy.-Jane, przepraszam, że wcześniej Ci nie powiedziałem.-powiedział.-Już Ci mówiłam, wszystko ok.-powiedziałam.-Dobrze udajesz, ale mnie nie oszukasz.-powiedział roztrzepując mi włosy.-Harry! Wiesz ile robiłam tą fryzurę!?-wykrzyknęłam.-Jane, rozczesałaś tylko włosy.-powiedział, i automatycznie wybuchliśmy śmiechem. Gdy dojechaliśmy do domu, zaprosiłam Harry'ego do siebie. Jade była u Niall'a więc mogliśmy na spokojnie pogadać.-Kawy, herbaty?-zapytałam.-Szklankę soku, jak można.-powiedział miło. Nalałam nam soku i zaniosłam je do salonu, Harry oglądał zdjęcia.-Nigdy mi nie mówiłaś o swoich rodzicach.-powiedział.-W sumie racja, moi rodzice są typem pracoholików, bardzo dużo pracują, i tym mnie i siostrę rozpieszczają.-powiedziałam do chłopaka. Przytaknął tylko i usiedliśmy na sofie.-Harry, a Ty skąd ogólnie jesteś?-zapytałam.-Holmes Chapel.-powiedział.-A Ty?-zapytał.-Londyn mym miastem od zawsze.-powiedziałam śmiejąc się.-Czyli jutro będę w gazetach? I dlatego mi przyszło tyle obserwowanych na twitterze?-zapytałam. Loczek blado się uśmiechnął. Szturchnęłam go żeby się rozchmurzył.-Słyszałam, że masz kogoś na oku.-powiedziałam uśmiechając się.-Tak.-powiedział. Uśmiechnął się, ale nic więcej nie mówił.-A Ty?-zapytał patrząc mi w oczy.-Też.-powiedziałam. Zaśmiałam się pod nosem.-Co?-zapytał.-Śmieszna sytuacja.-powiedziałam.-A kto Ci się podoba?-zapytałam.-Moja koleżanka pracuje u nas w studiu, brązowe włosy, dosyć wysoka, bardzo ładna.-powiedział uśmiechając się sam do siebie. Och Ty mi też się podob... CO?! Leże, szaleję za chłopakiem, któremu podoba się inna, wspaniale Jane.-A Tobie?-zapytał.-Emm, nikt ważny.-powiedziałam szybko, nagle trochę posmutniałam, chciało mi się płakać.-Jane, co się stało?-zapytał.-Nic, wiesz zdałam sobie z czegoś po prostu sprawę.-powiedziałam ocierając łzę cieknącą po moim policzku. Objął mnie.-A z czego? Kto Cię zranił?-zapytał. Ty Harry, Ty..-Nie znasz.-powiedziałam uśmiechając się blado.-Harry, czemu mnie tak obejmowałeś przy paparazzi?-zapytałam. Chłopak chciał dobrze dobrać słowa.-Jane, musiałem, kazali mi znaleźć puki co jakąś przyjaciółkę/koleżankę, która będzie przy mnie blisko.-powiedział to najdelikatniej jak mógł.-Harry, już teraz mam pewność, kontynuujesz znajomość z mną przez pracę. Wyjdź.-powiedziałam płacząc. Hazz chciał mnie pocieszyć, ale ja stałam nieruchomo, objął mnie.-Harry, proszę wyjdź.-powiedziałam płacząc.-Nie zostawię Cię w takim stanie.-powiedział mocno przytulając do siebie.-Harry, proszę.-powiedziałam cicho. Stał nadal.-Po co to robisz, skoro przyjaźnisz się z mną na rzecz zespołu. Chłopak chwycił mnie za ramiona, oddalił się na długość swoich rąk, spojrzał w moje oczy.-Jane, zawsze będziesz dla mnie ważna, i nigdy, ale to nigdy nie będziesz na potrzeby zespołu.-powiedział ponownie mocno mnie przytulając. Gdy już mnie wypuścił musiał po prostu wracać, pocałował mnie w policzek, a ja nadal z grobowym wyrazem twarzy na niego patrzyłam. Swoimi palcami ustawił na moich ustach uśmiech.-Tak lepiej, to pa.-powiedział i wszedł. Zakluczyłam dom, poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.
kina puścił mnie, było to dziwne.-Harry?-zapytała. Chłopak spojrzał na mnie pytająco.-Co to było?-zapytałam.-Musiałem to zrobić, zresztą to trudna sytuacja.-powiedział.-Harry, możesz mi powiedzieć.-uśmiechnęłam się do niego. Przytulił mnie do siebie.-Dzięki za wsparcie, kiedyś Ci powiem ale nie w tym momencie.-szepną mi na ucho. Stwierdzam, że szaleję za nim, tak, jestem tego pewna, jestem tempa. Powoli udaliśmy się na salę, zobaczyłam tam moją siostrę, spojrzałyśmy na siebie pytająco.-Jane, poznaj Jade, Niall, Louis'a już znasz, Liam i Zayn.-powiedział uśmiechając się.-Cześć wam.-powiedziałam miło.-Harry, Jade to moja siostra.-powiedziałam. Chłopak zaśmiał się.-Serio?-zapytał powstrzymując śmiech, co w tym śmiesznego? Niemrawo uśmiechnęłam się i zaczęłam oglądać film, w jego trakcie z trzy razy przeszkadzały jakieś dzieciaczki ale dało się przeżyć. Jednak gdy była scena śmierci ojca małej dziewczynki, poczułam jak poleciała mi łza, Harry'emu nie uszło to uwadze.-Jane, Ty płaczesz?-zapytał szeptem, pocieszając mnie uśmiechem.-Nie, nie tylko to była jak dla mnie smutna scena.-powiedziałam miło. Chłopak objął mnie ramieniem przytulając do swego boku. Zrobiło mi się miło. Oparłam głowę o jego ramię i tak przesiedzieliśmy cały film. Gdy seans się skończył Harry zaprosił mnie jeszcze na spacer, ale wyszliśmy tylnym wyjściem, dziwne. Gdy już szliśmy po parku wzięło mnie, no ciekawość.-Harry, jesteś sławny?-zapytałam. Nic nie mówił.-Harry, powiesz mi?-zapytałam się.-Znasz one direction?-zapytał.-Kojarzę, wybili się dzięki x-factor'owi?-zapytałam, chłopak przytaknął.-Znam.-powiedziałam.-Jestem jednym z pięciu wokalistów w one direction.-powiedział. Popatrzyłam na niego.-Czemu mnie okłamywałeś?-zapytałam.-Nie chciałem Ci mówić bo bałem się, że polubisz moją kasę, a nie mnie.-powiedział.-Harry, nie jestem, aż taka płytka, fajne masz o mnie zdanie.-powiedziałam. Odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku domu, fajnie tylko, że był na drugim końcu Londynu, a ja nie mam kasy, a z nim nigdzie nie jadę, bo jeszcze będzie, że jeżdżę z nim bo ma fajne auto.-Jane, przepraszam, jestem głupi, ale mi na Tobie zależy.-powiedział stając przed mną patrząc w głąb mnie.-Harry.-wzdychnęłam.-Nie wiem co mam teraz myśleć, wiem, że nie chciałeś tego ubrać w takie słowa, ale ubrałeś, ale rozumiem Cię, ale boli mnie, to że pomyślałeś, że polubię Twoje pieniądze.-powiedziałam.-Naprawdę przepraszam.-powiedział łapiąc moje dłonie trzymając je na poziomie moich ramion.-Dobrze Harry. Już ok.-powiedziałam uwalniając ręce z uścisku. Potem w niezręcznej ciszy ruszyliśmy do jego auta. Usiadłam na miejscu pasażera, a Hazz na kierowcy.-Jane, przepraszam, że wcześniej Ci nie powiedziałem.-powiedział.-Już Ci mówiłam, wszystko ok.-powiedziałam.-Dobrze udajesz, ale mnie nie oszukasz.-powiedział roztrzepując mi włosy.-Harry! Wiesz ile robiłam tą fryzurę!?-wykrzyknęłam.-Jane, rozczesałaś tylko włosy.-powiedział, i automatycznie wybuchliśmy śmiechem. Gdy dojechaliśmy do domu, zaprosiłam Harry'ego do siebie. Jade była u Niall'a więc mogliśmy na spokojnie pogadać.-Kawy, herbaty?-zapytałam.-Szklankę soku, jak można.-powiedział miło. Nalałam nam soku i zaniosłam je do salonu, Harry oglądał zdjęcia.-Nigdy mi nie mówiłaś o swoich rodzicach.-powiedział.-W sumie racja, moi rodzice są typem pracoholików, bardzo dużo pracują, i tym mnie i siostrę rozpieszczają.-powiedziałam do chłopaka. Przytaknął tylko i usiedliśmy na sofie.-Harry, a Ty skąd ogólnie jesteś?-zapytałam.-Holmes Chapel.-powiedział.-A Ty?-zapytał.-Londyn mym miastem od zawsze.-powiedziałam śmiejąc się.-Czyli jutro będę w gazetach? I dlatego mi przyszło tyle obserwowanych na twitterze?-zapytałam. Loczek blado się uśmiechnął. Szturchnęłam go żeby się rozchmurzył.-Słyszałam, że masz kogoś na oku.-powiedziałam uśmiechając się.-Tak.-powiedział. Uśmiechnął się, ale nic więcej nie mówił.-A Ty?-zapytał patrząc mi w oczy.-Też.-powiedziałam. Zaśmiałam się pod nosem.-Co?-zapytał.-Śmieszna sytuacja.-powiedziałam.-A kto Ci się podoba?-zapytałam.-Moja koleżanka pracuje u nas w studiu, brązowe włosy, dosyć wysoka, bardzo ładna.-powiedział uśmiechając się sam do siebie. Och Ty mi też się podob... CO?! Leże, szaleję za chłopakiem, któremu podoba się inna, wspaniale Jane.-A Tobie?-zapytał.-Emm, nikt ważny.-powiedziałam szybko, nagle trochę posmutniałam, chciało mi się płakać.-Jane, co się stało?-zapytał.-Nic, wiesz zdałam sobie z czegoś po prostu sprawę.-powiedziałam ocierając łzę cieknącą po moim policzku. Objął mnie.-A z czego? Kto Cię zranił?-zapytał. Ty Harry, Ty..-Nie znasz.-powiedziałam uśmiechając się blado.-Harry, czemu mnie tak obejmowałeś przy paparazzi?-zapytałam. Chłopak chciał dobrze dobrać słowa.-Jane, musiałem, kazali mi znaleźć puki co jakąś przyjaciółkę/koleżankę, która będzie przy mnie blisko.-powiedział to najdelikatniej jak mógł.-Harry, już teraz mam pewność, kontynuujesz znajomość z mną przez pracę. Wyjdź.-powiedziałam płacząc. Hazz chciał mnie pocieszyć, ale ja stałam nieruchomo, objął mnie.-Harry, proszę wyjdź.-powiedziałam płacząc.-Nie zostawię Cię w takim stanie.-powiedział mocno przytulając do siebie.-Harry, proszę.-powiedziałam cicho. Stał nadal.-Po co to robisz, skoro przyjaźnisz się z mną na rzecz zespołu. Chłopak chwycił mnie za ramiona, oddalił się na długość swoich rąk, spojrzał w moje oczy.-Jane, zawsze będziesz dla mnie ważna, i nigdy, ale to nigdy nie będziesz na potrzeby zespołu.-powiedział ponownie mocno mnie przytulając. Gdy już mnie wypuścił musiał po prostu wracać, pocałował mnie w policzek, a ja nadal z grobowym wyrazem twarzy na niego patrzyłam. Swoimi palcami ustawił na moich ustach uśmiech.-Tak lepiej, to pa.-powiedział i wszedł. Zakluczyłam dom, poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.
***
Wstałam, pierwsze co zrobiłam to podeszłam do wazonu z kwiatami. Zobaczyłam liścik.
Do Jane Smith
Jane, jestem w One Direction, ale to już wiesz.
Jesteś jedną z najbliższych mi osób.
Bardzo mi na Tobie zależy.
Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć przyjaźń na zawsze.
I nie chodzi tu o zespół.
Ufam Ci, i mam nadzieję, że Ty mi.
Możesz być z mną w 100% szczera.
Nawet jeżeli nie będzie Ci się podobać moja koszula.
Bałem się o Ciebie jak byłaś z John'em.
Nawet nie wiesz jak się cieszyłem gdy z nim zerwałaś.
Jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
Harry xx
piątek, 4 kwietnia 2014
2.Wspaniała noc!
#2
Szybko wbiegłam do domu i zauważyłam walizkę.-Jade?-zapytałam. Nagle zauważyłam czarne włosy, szybko podbiegłam do siostry i się mocno do niej przytuliłam.-Czeeeeść.-powiedziała przeciągając.-Tęskniłam.-powiedziałam miło.-No ja też, a teraz opowiadaj co tam u Ciebie!-powiedziała miło. Chwila prawdy miałam jej wszystko powiedzieć.-Ej Jane, wszystko ok?-zapytała.-Emm, taak, to znaczy nie, znaczy ehh.-wypuściłam z siebie powietrze, siostra się tylko zaśmiała i poklepała mnie po plecach.-Dawaj młoda.-powiedziała.-Znasz John'a Hardway'a?-zapytałam. Dziewczyna tylko przytaknęła.-No więc BYŁ to mój chłopak.-powiedziałam podkreślając "był".-No i wiesz te wyścigi motocyklowe, wciągnął mnie w je, ale wczoraj z nim zerwałam, bił mnie, macał i dobierał się do mnie, zdradzał i mówił mi o tym otwarcie.-powiedziałam szybko. Jade nie wiedziała co ma powiedzieć. Tylko mnie przytuliła.-Mogłaś mi wcześniej powiedzieć..-powiedziała.-Przepraszam Jade.-powiedziałam. Siostra tylko się uśmiechnęła.-To co dzisiaj klub, ja, Ty, Ally?-zapytała ruszając śmiesznie brwiami. W sumie czemu nie?-Okkk!-powiedziałam zadowolona. Szybko wzięłam swojego białego iphon'a i napisałam do Ally. Oczywiście się zgodziła. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic. Gdy już wyszłam spod prysznica szybko nabalsamowałam ciało. Zrobiłam makijaż i ubrałam się odpowiednio na imprezę. W sumie miałam czas więc usiadłam w salonie i zaczęłam oglądać telewizję. Leciała jakaś ukryta prawda więc się wkręciłam. Lekko mi się przysnęło.
***
-Jane, jesteś już gotowa?-usłyszałam głos mojej siostry przebudzając się.-Emm, tak możemy już jechać.-powiedziałam szybko. Poszłam z siostrą do auta i ruszyłyśmy po Ally.-A zapomniałam Ci powiedzieć. Poznałam chłopaka.-powiedziała cała wesoła Jade.-Serio? Awww. Jak ma na imię?-zapytałam.-Niall, jest wspaniały.-powiedziała. Uśmiechnęłam się do siostry i podjechałyśmy pod dom Ally. Ta szybko wbiegła cała zdyszana.-Matko święta, ale tamten pies jest jebnięty.-powiedziała szybko. Z siostrą zaśmiałyśmy się.-Co się stało?-zapytałam śmiejąc się.-Stałam sobie kulturalnie na chodniku gdy nagle jakiś pies zaczął na mnie szczekać i skakać na mnie.-powiedziała. Moja siostra już nie mogła ze śmiechu, w sumie nie dziwię jej się.-A w ogóle to jest Jade, jak na studiach?-zapytała miło Ally.-A wiesz spoko, spoko.-powiedziała miło moja siostra. Strasznie ją kocham. No nic zaraz będziemy w jednym z większych klubów w Londynie.-No to gotowe?-zapytała moja siostra.-Pewnie!-wykrzyknęłyśmy razem z Ally. Wyszłyśmy z auta i od razu poszłyśmy do baru, ale no niestety Jade nie może nic wypić, urok bycia kierowcą. Poszłyśmy na parkiet, oczywiście dużo chłopaków chciało tańczyć z Jade, ale no nie jest jakąś dziewczyną, która tańczyłaby z każdym. No ale mnie porwał jakiś chłopak z lokami. Zaraz, zaraz Harry?-Harry?-zapytałam, było dosyć ciemno w klubie więc mógł mnie nie poznać.-Skąd znasz moje imię?-zapytał zdziwiony.-To ja Jane.-powiedziałam. Chłopak od razu mnie przytulił, dziwne ale odwzajemniłam uścisk.-Choć napijemy się.-powiedział do mnie. Przytaknęłam i ruszyliśmy w stronę baru. Jakiś chłopak zaczął do mnie gadać.-No hej piękna, masz ochotę na małe co nie co?-zapytał.-Daj jej spokój, jasne?-zapytał zły Harry, jej kochany on. Chłopak odszedł, a Harry podał mi drinka.-Co tutaj robisz?-zapytałam.-Wiesz nieraz trzeba się rozerwać, nie?-zapytał. W sumie racja.-A Ty?-zapytał.-Także.-powiedziałam. Chłopak cały czas dotrzymywał mi towarzystwa, a dziewczyny zniknęły mi z pola widzenia. Strasznie go polubiłam.-Jane, mam sprawę, bo jutro idę do kina z przyjaciółmi, i poszłabyś z nami? Mój przyjaciel też bierze przyjaciółkę.-powiedział.-Pewnie.-powiedziałam miło. Potem poszłam po drinki, i jeszcze, i jeszcze, i jeszcze. Chyba straciłam rachubę bo odpadłam.
***
Obudziłam się w łóżku, ale nie w swoim pokoju. Gdzie ja byłam? Nie mam pojęcia, wiem tyle, że muszę się czegoś napić, wyszłam z pokoju i zbiegłam na dół, zaraz, zaraz, gdzie ja jestem. W kuchni zobaczyłam Harry'ego w spodniach dresowych bez koszulki, aww, ten to ma klate.-Harry?-zapytałam po czym chłopak zwrócił na mnie uwagę.-O przyszłaś, w nocy było wspaniale.-powiedział do mnie ruszając brwiami. Zamarłam, co? Ja się z nim.. przespałam?!-Co?!-zapytałam wystraszona.-Przecież żartuję, Jane, ja spałem na kanapie, Ty spałaś u mnie w pokoju. Zresztą Ally dzwoniła więc powiedziałem, że jesteś u mnie bo ich nie mogliśmy znaleźć, a ona powiedziała ekhem, cytuję "spoko czyli wersja oficjalna/nieoficjalna jest u mnie na noc bo ją przywiozłeś"-powiedział do mnie, biedna Ally musiała okłamywać moją siostrę ehh.-No ok.-powiedziałam.-Harry, dasz mi coś do picia?-zapytałam, on wskazał na stół a tam były naleśniki i do tego sok wieloowocowy.-Dziękuję.-powiedziałam do chłopaka, on uśmiechnął się do mnie i tyle. Nagle do pomieszczenia wszedł jakiś chłopak.-Cześć wam.-powiedział zaspanie. Gdy już przetworzył, że tu siedzę cofnął się o trzy kroki wstecz.-Emm, kim jesteś?-zapytał zdezorientowany.-Louis to jest Jane, moja przyjaciółka.-powiedział, a ja uśmiechnęłam się do bruneta.-W takim razie miło mi Cię poznać.-powiedział miło.-Harry ja już będę się zbierać.-powiedziałam.-Jane, daj mi 30 min i Cię odwiozę.-powiedział miło po czym wyszedł z kuchni udając się na górę. Przytaknęłam i usiadłam ponownie na krześle. Zaczęłam konsumować naleśniki oraz pić sok.-Jesteście razem, czy raczej to związek bez zobowiązań?-zapytał mnie Louis.-Emm przyjaciele, tak jak powiedział Hazz.-powiedziałam miło. Chłopak usiadł naprzeciwko mnie i prowadziliśmy rozmowę.-A to Ty zawróciłaś Loczkowi w głowie?-zapytał mnie. Spojrzałam na niego pytająco.-No cały czas mówi o brunetce, dosyć wysokiej, bardzo ładnej.-powiedział do mnie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, wow, podobam się mu chyba.-Serio?-zapytałam z nutką nadziei.Przytaknął tylko i uśmiechnął się do mnie. Do kuchni wszedł Harry.-A zapomniałam zapytać, to wy mieszkacie razem?-zapytałam.-Tak, i jeszcze taka trójka.-powiedział Harry uśmiechając się miło. Wow, chyba muszą mieć duży dom, no i jak wyszliśmy to zobaczyłam go z zewnątrz, ogromna willa.-Wow.-powiedziałam szeptem pod nosem.-Trochę duży dom, ale da się przyzwyczaić.-powiedział. Zaśmiałam się i poszłam razem z chłopakiem do auta.-To dzisiaj rand..znaczy kino?-zapytał. Zaśmiałam się.-Pewnie, może to nawet być randka.-powiedziałam miło. Uśmiechnął się szeroko i odwiózł mnie do domu.
-Dzięki, cały czas mnie odwozisz, zapraszasz do kina, oddam Ci za paliwo, ile?-zapytałam. Chłopak zaśmiał się-Uwierz mi, tyle zarabiam, że nie potrzebuję za jakieś paliwo.-powiedział śmiejąc się. Poczułam się, jakby był jakiś lepszy, że się wywyższa. Spojrzałam na niego i wyszłam z auta. Chyba zauważył, że to było chamskie. Szybko podbiegł do mnie i stanął przed mną, spojrzałam na niego.
-Przepraszam, to nie miało tak zabrzmieć..-zaczął mówić.-Ale zabrzmiało Harry.-powiedziałam przybita.-Jane, naprawdę bardzo przepraszam, nie chciałem sprawić Ci przykrości.-powiedział. Chłopak objął mnie, było naprawdę fajnie. Odwzajemniłam po chwili uścisk.-Jane, bardzo przepraszam, naprawdę mi na Tobie zależy, nie chcę sprawiać Tobie przykrości.-powiedział szeptem do mojego ucha. .-Dzięki Harry, nawet nie wiesz jak miło usłyszeć takie słowa.-powiedziałam.-Dobra to ja idę.-powiedziałam wskazując kciukiem za siebie.-Ok pa.-powiedział i wsiadł do auta. Odeszłam do domu i tyle go widziałam.-Jane wiesz jakiego stracha mi zrobiłaś?!-krzyknęła głośno.-Jade, przepraszam.-powiedziałam.-Ok wybaczam, powiedziała szybko przytulając mnie.-A kto to był?-zapytała.-Harry, mój przyjaciel.-powiedziałam miło.-Ooo, a ja dzisiaj wychodzę.-powiedziała.- Ja też, Harry po mnie przyjeżdża.-powiedziałam. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Weszłam na twittera. O dziwo, doszło mi ok. 400 obserwowanych, się zdziwiłam, a w tym Harry. Oraz tweet od niego.
A więc do wieczora moja wspaniała przyjaciółko xx @janesmithxo
Jej napisał, że jestem wspaniała. Jest wspaniały, znam go pare dni a strasznie go polubiłam. Jestem ciekawa jak siostra z tym Niall'em. Zadzwoniłam szybko do Ally.-Halo?-zapytałam.-Jane, zabiję Cię! Musiałam okłamać Jade, że jesteś u mnie! Myślałam, że mi już nie uwierzy!-powiedziała zła.-Przepraszam Ally.-powiedziałam miło.-No ok, ale na następny raz ogarnij się ok?-zapytała śmiejąc się.-A jak było z Harry'm?-zapytała.-Fajnie, strasznie go polubiłam, idziemy dzisiaj do kina, ale stwierdziliśmy, że to randka.-powiedziałam miło.-Aaaaaa! Ale się cieszę, będziecie do siebie pasować.-powiedziała cała podekscytowana. Zaśmiałam się.-Dobra kończę muszę się przygotować na ran-de-wu.-powiedziałam śmiejąc się. Blondyna się zaśmiała, pożegnałyśmy się i rozłączyłam połączenie.
__________________________________________________________
nie dodałabym go ale moja jakże wspaniała przyjaciółka stwierdziła, że kliknie opublikuj -_-
__________________________________________________________
nie dodałabym go ale moja jakże wspaniała przyjaciółka stwierdziła, że kliknie opublikuj -_-
1. Miło mi Cię poznać Harry.
#1
Powoli szłyśmy uliczkami gdy doszłyśmy do tego zaułka, wystarczyła chwila i byłybyśmy na wyścigu, jeden krok. Zauważyłam z daleka John'a, gadał z jakimś chłopakiem z burzą loków na głowie. Podeszłam do chłopaka wpijając się w jego usta, lokowaty spojrzał na nas przez chwilę.-Jane poznaj Harry'ego.-powiedział do mnie uśmiechając się. Wystawiłam dłoń w stronę chłopaka.-Miło mi Cię poznać Harry.-powiedziałam uśmiechając się ciepło do chłopaka, chwycił moją dłoń i delikatnie ją uścisnął. Pogadał jeszcze chwile z John'em i odszedł.-Wow, w końcu ubrałaś się według moich oczekiwań.-powiedział wpijając się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, chłopak odepchnął mnie lekko i mrugnął odjeżdżając na start, potem można było tylko usłyszeć warkot maszyn. 3.... 2.... 1..... ruszyli, miałam tylko cichą nadzieję, że John'y wygra bo boję się co się stanie jak przegra. Będzie się na mnie wyżywać, a mam już dosyć bycia osobą do bicia.-Jane, wszystko ok?-zapytała mnie Ally.-Emm, tak wszystko ok, tylko boję się, co się stanie jak John'y przegra.-powiedziałam. Przyjaciółka przytuliła mnie do siebie, odwzajemniłam uścisk, i stało się, moje obawy się spełniły. John'y przegrał.-Jane idziemy.-dosłownie mi rozkazał.-Nigdzie nie idę.-powiedziałam.-Co Ty powiedziałaś?-zapytał.-Nigdzie z Tobą nie idę, aż tak trudno to zrozumieć?-zapytałam zła.-Tylko potem nie proś mnie żeby do Ciebie wrócił szmato.-powiedział. Spojrzałam na niego i poszłam do przyjaciółki, John odjechał.-Jane, gdzie on pojechał?-zapytała.-Zerwałam z nim.-powiedziałam. Spojrzała na mnie bardzo zdziwiona i dosłownie mnie dusiła mnie w swoim uścisku.-Ally bo mnie udusisz.-zaśmiałam się. Nagle podszedł do nas ten Harry? Tak właśnie on.-Jane, mam do Ciebie prośbę.-powiedział do mnie uśmiechając się, jej on ma dołeczki.-Słucham?-zapytałam.-Emm, głupio mi Ciebie prosić, ale dasz mi swój numer?-zapytał. Podał mi telefon i wstukałam mu mój obecny numer. Uśmiechnęłam się miło do chłopaka, odwzajemnił uśmiech.-Odwieść Cię do domu?-zapytał. W sumie to mógłby bo Greg już czeka na Ally a ja bym wracała sama.-Jeżeli to nie problem.-powiedziałam. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam za chłopakiem do jego auta, dziwne jego motoru już nigdzie nie było.-Gdzie mieszkasz?-zapytał mnie. Pierwsza moja myśl to było o co chodzi, ale po chwili ogarnęłam się, on przecież odwozi mnie do domu.- Green Street 15/6.-powiedziałam. Chłopak tylko przytaknął i jechał dalej. Nie wiem dlaczego ale jest on mi znajomy.-Jesteś z John'em?-zapytał mnie.-Już nie.-powiedziałam szczerząc się na co chłopak zaśmiał się pod nosem.-Widzę, że jesteś zadowolona z tego faktu.-powiedział miło.-Nawet nie wiesz jak bardzo.-powiedziałam. Po 10 minutach byliśmy pod moją kamienicą. Chłopak obszedł auto i otworzył mi drzwi, dziwne uczucie.-Dzięki, za podwiezienie i wgl.-powiedziałam miło i cmoknęłam chłopaka w policzek po czym ruszyłam w stronę domu. Powoli weszłam do domu, oczywiście wszyscy już spali, więc szybko udałam się na górę. Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic, orzeźwienie nadeszło. Gdy wyszłam z łazienki mój telefon zabrzęczał, napisał Harry, od razu mu odpisałam.
Wydaje się bardzo miły, jestem ciekawa co wyniknie z naszej znajomości, ale puki co muszę się ogarnąć po kąpieli. Nabalsamowałam ciało balsamem waniliowym, po tej czynności ubrałam się w pidżamę. Wydaje się on bardzo miłym chłopakiem, jakoś tak cały czas myślę o nim, śmieszne. Na szczęście John nie dręczył mnie już swoimi telefonami więc mogłam na spokojnie zasnąć, więc ułożyłam się w łóżku, sprawdzając czy mój budzik rano zadzwoni, no tak, jutro piątek, weekendu początek, razem z Ally zaplanowałyśmy babski wieczór więc jestem jak najbardziej szczęśliwa, przez Greg'a ma mało czasu, ale rozumiem ją, ma chłopaka też musi o nim pamiętać, przecież nie może tak go zostawić, kochają się. Jutro ma wrócić też Jade, znaczy moja siostra, wiem moi rodzice mają bardzo ambitne pomysły na imiona, no ale tak chcieli. Dawno się z nią nie widziałam bo przeważnie weekend spędzałam u "Ally" czyli John'a. No nic to teraz spędzę z nią trochę czasu. Jade jest bardzo opiekuńcza, ale powiem jej wszystko, kończę z tymi wyścigami, zaczynam żyć własnym życiem! Puki co nadrabiam naukę, a potem można pomyśleć o chłopaku. Wiem, że na pewno idę na studia, i potem zamieszkam sama. Dobra wyłączmy myślenie idziemy spać, jutro szkoła.
14.06.2012.
Beep-beep-beep-beep-beep.
Szybko przejechałam palcem po ekranie i alarm ustał, uniosłam się i usiadłam na łóżku bacznie oglądając mój pokój, bardzo go lubię. Ubrałam się w biodrówki i koszulę. Na głowie zrobiłam koka i podeszłam do lustra by się przejrzeć.-Chyba nie jest aż tak źle.-powiedziałam sama do siebie. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki z mlekiem, mniam. Gdy tylko zjadłam zabrałam swoją torbę, ubrałam moje czarne convers'y i ruszyłam w stronę szkoły. Na szczęście jest ona nie daleko. Weszłam do szkoły i zobaczyłam dosłownie tłum przy tablicy ogłoszeń, udało mi się jakoś wepchać i zauważyłam coś co mi normalnie życie uszczęśliwia, zastępstwa. Dzisiaj miałam na ósmą i trzy lekcje. Wspaniale, z Ally stwierdziłyśmy, że ostatni w-f więc nie ma sensu iść więc zwolniłyśmy się u nauczycielki, jest ona bardzo sympatyczna i do tego jest naszą wychowawczynią. Ale pierwszą mam chemię, dosyć lubię ten przedmiot, usiadłam z Ally w ostatniej ławce no i do nas dosiadł się Jack, biedak myśli, że ma szanse u Ally, na próżno.-Jack jeżeli chcesz do mnie zarywać, to Ci się to nie uda!-uniosła się szeptem. Chłopak tylko się zaśmiał i powiedział.-Ally, mam dziewczynę, nie chcę już do Ciebie zarywać.-powiedział uśmiechając się. Dziewczyna zaniemówiła, koniec nękania!-No to szczęścia.-tym razem ja się udzieliłam. Chłopak uśmiechną się do mnie i zaczęliśmy pisać to co pani dyktowała. Na szczęście temat był dosyć łatwy więc nie było jakiegoś większego problemu.
Następna była matematyka, która minęła bardzo szybko na liczeniu. Bardzo lubię ten przedmiot. Jak już mówiłam z w-f się zwolniłyśmy. W sumie to się nudziłyśmy więc poszłyśmy do galerii. Pierwszy sklep jaki odwiedziłyśmy to był H&M. Wyczaiłam tam śliczną sukienkę, matko no piękna! Nagle mój telefon zabrzęczał krótko więc sms.
Obróciłam się i zauważyłam burzę loków, wow ma on styl. Pomachałam chłopakowi, a Ally spojrzała komu. Podszedł do nas.-Cześć Harry.-powiedziałam miło.-Poznaj Ally.-powiedziałam. Chłopak wystawił dłoń, a dziewczyna ją chwyciła, ucałował jej zewnętrzną stronę.-Jestem Harry Styles.-powiedział ukazując te swoje dołeczki. Dziewczyna się zaśmiała pod nosem.-Ally.-powiedziała. Harry potem dotrzymywał nam towarzystwa, no ale kiedyś się dobre kończy, bo Greg przyjechał po Ally. Odprowadziliśmy ją pod same auto.-To paa.-powiedziałam przytulając się do przyjaciółki.-Cześć Greg.-powiedziałam miło. Chłopak tylko się uśmiechnął i odjechali.-Jeżeli nie masz nic przeciwko to może pójdziemy na kawę?-zapytał drapiąc się po głowie.-Bardzo chętnie.-powiedziałam uśmiechając się do niego. Weszliśmy do starbucks'a i usiedliśmy w kącie.-A coś oprócz brania udziału w wyścigach robisz?-zapytałam ciekawsko.-Śpiewam.-powiedział, zadziwił mnie swoją odpowiedzią, szczerze nie spodziewałam się takiej. No nic, uśmiechnęłam się do niego. Potem przyszło nasze zamówienie i zaczęliśmy dalszą rozmowę.-Bardzo ładnie dziś wyglądasz.-powiedział miło. Dawno czegoś takiego nie słyszałam, na moją twarz wkradł się rumieniec.-Dziękuję.-powiedziałam miło. Bardzo często patrzyłam za okno, byłam jakaś nieobecna.-Jane, wszystko ok?-zapytał.-Emm, tak tylko się zamyśliłam.-powiedziałam na jednym wdechu. Potem wstaliśmy i poszliśmy do auta chłopaka. Otworzył mi drzwi i zamknął je za mną i sam usiadł za kierownicą.-Tam gdzie wczoraj?-zapytał miło.-Tak.-powiedziałam. Gdy już dojechaliśmy chłopak otworzył mi drzwi i się pożegnaliśmy. Na pożegnanie przytuliłam chłopaka.-Dobra to idę pa.-powiedziałam uśmiechając się.-Leć, pa.-powiedział i wsiadł ponownie do auta i ruszył chyba do domu? Nie wiem.
____________________________________________
JEDYNKA <3
Zadowolenie jest :*
czwartek, 3 kwietnia 2014
Prolog.
Prolog
13.06.2012
Kolejna noc za mną, dzisiaj wyścig, oczywiście muszę się przygotować by zadowolić John'a. Nie mam ochoty na ponowne kłótnie, które i tak zdarzają się codziennie. Niby mnie kocha, a sam przyznaje się do zdrad, ale nie mogę od niego odejść. Pytanie czemu? Otóż jest on osobą, która traktuje kobiety jako własność. Jestem właśnie jedną z nich, dziewczyny w moim wieku powinny myśleć o studiach, a ja nawet nie mogę dopuścić do siebie takich myśli, gdyby on tylko się dowiedział, że chcę studiować zamordowałby mnie na miejscu, jest osobą bardzo zazdrosną, ale tak na prawdę to on mnie bezustannie zdradza. Jak na znak dostałam sms'a.
Tak naprawdę to już normalność dostać miłego sms'a. Pewnie na wyścigu i tak mnie ochrzani, że źle wyglądam. Moi rodzice? Są tzw. pracoholikami, więc praktycznie nie ma ich w domu. Mam jeszcze starszą siostrę, która studiuje. Więc aktualnie można ująć, że jestem sama. Śmieszne jest to, że moi rodzice słyszeli o wyścigach motocyklowych, a zawsze gdy się odbywają niby idę do Ally, która w sumie idzie tam z mną. Ale oni twierdzą, że jestem "grzeczną dziewczynką".
Mam jeszcze 2 godziny, ponieważ przyjdzie do mnie Ally. Jest moją najlepszą przyjaciółką.
***
Dzwonek, a więc Ally, czekałam z niecierpliwością na tą blondi no i się doczekałam. Jest mi bardzo bliska. Otworzyłam drzwi, a zza nich ukazała się dziewczyna.-Hej.-powiedziałam obejmując przyjaciółkę, odwzajemniła uścisk i udałyśmy się do kuchni, w której przygotowałam nam herbatę.-Jane, naprawdę dasz z nim jeszcze radę?-zapytała.-Muszę, a nawet jeżeli to nie mam jak nawet od niego odejść, wiesz jaki on jest, mógłby mnie zniszczyć.-powiedziałam spokojnie. Blondynka uśmiechnęła się do mnie blado i nic nie mówiła. Bo tak na dobrą sprawę miałam rację. Jest on człowiekiem zdolnym do wszystkiego. Jednak coś mi mówiło, że powinnam zaryzykować, może uda mi się? Byłoby wspaniale, mogłabym studiować związać się z kimś kto pokocha mnie, a nie tylko mnie wykorzystać. Nie oddałam mu się jeszcze cała, stwierdzam, że jemu nie chcę. Zazdroszczę tylko Ally, ma chłopaka, który ją kocha, będzie szła na studia, a ja? Nic nie mam od życia. Chciałabym żeby to się zmieniło.
__________________________________________________________
No i prolog. :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)







