piątek, 12 września 2014

20."Przepraszam Jane.. Ja myślałem, że też masz kogoś.."

#20

Przepraszam Jane.. Ja myślałem, że też masz kogoś..

Gdy się obudziłam spojrzałam na zegarek, godzina 9:00. W sumie czas idealny. Wzięłam mój telefon do ręki i wybrałam numer do Harry'ego, chciałam wiedzieć, o której chce się spotkać.-Halo?-zapytał damski głos. Czy już znalazł kolejną, super.-Mogę Harry'ego do telefonu?-zapytałam.-A kto mówi?-zapytała.-Jane.-powiedziałam.-Jasne.-powiedziała, w tle usłyszałam tylko takie coś "Harry? To do Ciebie, po co dzwonisz z mojego telefonu? Jesteś głupi." Zabolało mnie to.. ja nadal się nie pozbierałam, a on już ma dziewczynę.. to, to jest straszne.-Jane?-zapytał szczęśliwy.-Tak, to jak z dzisiaj, aktualne?-zapytałam smutno.-Tak, tak, ale coś się stało?-zapytał opiekuńczo.-Nie.-powiedziałam nadal tak samo.-Bo masz taki głos..-przerwałam mu.-Mam taki zawsze.-powiedziałam. Chłopak westchnął.-To może o 10?-zapytał.-Okej, to do później.-powiedziałam i rozłączyłam połączenie. Poszłam do łazienki pod prysznic, nie chciałam nawet robić makijażu, bo to mi nic nie da, dawanie na twarz fluidu, pudru. Ubrałam czarne rurki i koszulę w czarno-białe paski. Poszłam do korytarza i ubrałam moje czarne vans'y, do tego płaszcz i zaczęłam iść w kierunku restauracji, w sumie to dobrze, że restauracja, bo z tego wszystkiego nic nie zjadłam. Weszłam do lokalu i szukałam wzrokiem Harry'ego, po chwili zauważyłam chłopaka, uśmiechnął się na mój widok a ja szłam nadal w kierunku stolika. Ściągnęłam płaszcz, wspominałam, że dzisiaj jest ulewa? No więc jest. Usiadłam na krześle i położyłam ręce na stoliku.-Cześć.-powiedział.-Cześć.-powiedziałam.-Jak było na wyjeździe?-zapytał patrząc na mnie, czułam jego wzrok na mnie, a ja patrzyłam na moje ręce.-Dobrze.-powiedziałam.-A jak wasza trasa?-zapytałam.-Dobrze.-powiedział miło.-A masz kogoś?-zapytał, tak jakby chciał usłyszeć tak, jakby od tego zależało wszystko.-Nie.-powiedziałam. Zdziwił się, i w tym momencie na niego spojrzałam, wcześniej nie widział mojej całej twarzy bo zasłoniłam ją sobie częścią włosów.-A Ty?-zapytałam.-Mam.-powiedział, wiedział że sprawia mi ból, poleciała mi łza smutku, obdarł mi ją swoim kciukiem.-Przepraszam Jane.. Ja myślałem, że też masz kogoś..-powiedział. Westchnęłam tylko i spojrzałam pierwszy raz dzisiaj w jego oczy. Posmutniał nagle i chwycił mnie za ręce.-Jane, przepraszam.. ja kocham Cię nadal.. ale nie wiedziałem, czy wrócisz..-mówił dalej.-Nawet nie wiesz jak mnie boli Twój najmniejszy smutek, czy ten Twój pusty wzrok..-mówił. Wtedy już nie mogłam i zaczęłam płakać. Wziął moją rękę i pocałował mnie w nią.-Harry..-tym razem odezwałam się ja.-Przepraszam, przepraszam Cię najbardziej na świecie, uciekałam przed tym przez 3 cholerne miesiące, ja, tak strasznie tęskniłam, przepraszam, nigdy nie chciałam Ci sprawić przykrości, to najgorsze co mogłam zrobić, nawet nie wiesz jak mnie to zabolało gdy Twój telefon odebrała ta dziewczyna, przepraszam, Harry, ja, ja przepraszam..-powiedziałam. Chłopak wstał i podszedł do mnie chwycił mnie za rękę tak jak kiedyś i poszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy po alejkach patrząc się na jesień, złota jesień.. Nagle chłopak stanął i mnie przytulił, odwzajemniłam uścisk.-Jane, kocham Cię najbardziej na świecie.-powiedział mi na ucho.-Ja Ciebie też.-powiedziałam cichutko. Szliśmy nadal trzymając się za ręce. Gdy do Harry'ego nagle zadzwonił telefon. Była to chyba ta jego dziewczyna. W tej chwili gdy rozmawiał nie chciał puścić mojej ręki, wiedział, że to mnie rani, a nie chciał mnie znowu stracić. Po chwili zakończył rozmowę.-To Amanda.-powiedział. Nagle puścił moją rękę i pocałował mnie, brakowało mi jego, jego pocałunków, jego dotyku..-Jane, zerwę z Amandą.-powiedział.-Zrobię dla Ciebie wszystko.-powiedział. Pocałowałam go i szliśmy w kierunku mojego domu.
*Perspektywa Harry'ego*
Wszedłem do domu, ściągnąłem buty i wszedłem do kuchni siedział tam Louis.-Gdzie Ty byłeś?-zapytał.-Na spotkaniu.-powiedziałem cały szczęśliwy.-Z Amandą?-zapytał miło.-Nie, z Jane.-powiedziałem. Chłopak wstał i się szeroko uśmiechnął.-To wspaniale.-powiedział.-A co z Amandą?-zapytał.-Koniec, i tak zresztą to było bez zobowiązań.-powiedziałem.-To dobrze, z resztą Amanda ma chłopaka prawda?-zapytał.-Ma dlatego to nie będzie dla niej bolesne.-powiedziałem. Poszedłem do swojego pokoju i zadzwoniłem do Amandy.-Halo?-zapytał jej głos.-Cześć słuchaj spotkałem się z Jane.-powiedziałem.-Wiem co chcesz powiedzieć, uwierz mi, w moim związku też się układa, więc to już czas najwyższy.-powiedziała miło.-Dokładnie, to co jutro wpadniesz po rzeczy?-zapytałem.-Tak.-powiedziała, pożegnaliśmy się i zakończyłem połączenie. Wybrałem numer do Jane.-Cześć kochanie, co dzisiaj robisz?-zapytałem miło.-A wiesz w umie to nic.-powiedziała już swoim dawnym głosem, tym wesołym głosem.-To może wpadniesz dzisiaj do mnie?-zapytałem.-Jasne, to będę za 30 min, zadzwonię po tak..-przerwałem jej.-Przyjadę po Ciebie za 20 min.-powiedziałem.-Okej-powiedziała.-To ja już będę się powoli zbierał.-powiedziałem.-Dobrze papa.-powiedziała i się rozłączyła. Poszedłem ponownie się ubrać i już miałem wychodzić gdy z pokoju wyszedł Liam.-Gdzie Ty jedziesz?-zapytał.-Po moją najwspanialszą dziewczynę.-powiedziałem uśmiechając się.-Amandę?-zapytał.-Jane.-powiedziałem, chłopak się uśmiechnął i pojechałem po dziewczynę.
_____________________________________________________
Trochę dłuższy ale jest już wyjaśnione <3

środa, 10 września 2014

19. Powrót.

#19

Powrót.

*Trzy miesiące później*
Nie potrafię spojrzeć mu w oczy, jest to trudne, przez trzy miesiące nie odezwałam się do niego, ani słowem. Ale dzisiaj mam wrócić do domu. to jest dla mnie najtrudniejsze, spotkanie z nim. Muszę z nim wszystko wyjaśnić, trudne. Z Ally rozmawiam codziennie, ona nawet nie ma pojęcia, że wracam, jak reszta. Nikt nie wie, ale mojej mamy i tak nie ma w Londynie. Jest godzina 14:00, moje walizki czekają na taksówkę. Gdy tylko usłyszałam klakson auta, wzięłam walizki i weszłam do auta.-To gdzie jedziemy?-zapytał kierowca.-Londyn.-powiedziałam uśmiechając się. Patrzyłam się przez okno myśląc, "a co się stanie jeśli go spotkam? co mu powiem? czy on się do mnie odezwie?" Z moich przemyśleń ocknęłam się gdy w szybę walnęła kropla deszczu, już czuję się jak w domu, bezustannie deszcz.
Po dwóch godzinach jazdy podjechaliśmy pod moją kamienicę, uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam moje bagaże. Powoli podchodząc do drzwi uchyliły się. Stała w nich Jade.-Jane?! Tęskniłam!-krzyknęła uradowana, uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam siostrę. Weszłyśmy do kuchni, bagaże zostawiłam w korytarzu.-Jak było?-zapytała moja siostra przygotowując herbatę.-Było.. okej.-powiedziałam siadając na krześle.-Okej? Tylko tyle?-zapytała.-Moją opiekunką była mama Harry'ego.-powiedziałam patrząc na moje palce. Widziałam jak Jade zastygłą w jednym miejscu i przetwarzała to co właśnie powiedziałam.-Co?-zapytała.-No właśnie to.-powiedziałam.-Ale powiedziała mu?-zapytała-Nie.-powiedziałam zdecydowanie. Nagle dzwonek do drzwi.-To do mnie.-powiedziała Jade. Do kuchni po pięciu minutach wszedł Niall.-Jane?!-krzyknął szczęśliwy i mnie przytulił.-Cześć Niall.-powiedziałam. Chłopak usiadł na krześle obok mnie i gilgotał mnie, myślałam, że mu strzelę.-Harry ucieszy się, że już wróciłaś.-powiedział.-Niall, Harry nie może nic wiedzieć, że ja już wróciłam.-powiedziałam.-Jak to?-powiedział zdezorientowany.-To trudne.-powiedziałam.-Nie jest wcale trudne, Jane, po prostu boisz się rozmowy, uciekłaś przed nią na 3 miesiące i nadal po trzech miesiącach boisz się głupiej rozmowy?-zapytał. Spojrzałam na niego i doszły do mnie jego słowa. Miał racje. Muszę się wreszcie odważyć na tą rozmowę.-Masz rację.-powiedziałam po chwili. Chłopak tylko się uśmiechnął i poszli z moja siostrą do salonu, mają prawo spędzać razem czas, w końcu się kochają. Ubrałam buty i płaszcz, wyszłam na dwór patrząc na deszcz szłam powoli po Londynie, gdy nagle minął mnie chłopak trzymający się z dziewczyną za rękę, po chwili chłopak mnie zawołał.-Jane!-krzyknął, obróciłam się i wtedy wiedziałam, że to Lou. Chłopak do mnie podszedł i nie mógł uwierzyć, że to ja.-Co tutaj robisz?-zapytał zdziwiony.-Mieszkam.-powiedziałam uśmiechając się, po chwilowej rozmowie pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Patrzyłam na budynki gdy nagle mój telefon zaczął dzwonić, nie znałam tego numeru.-Jane?-usłyszałam głos Harry'ego..-Ttttak?-zapytałam jąkając się.-Jesteś w Londynie?-zapytał.-Tak.-powiedziałam już pewnie.-Spotkamy się raz?-zapytał.-Okej.-powiedziałam.-Dobra to może jutro?-zapytał.-Nie ma problemu.-powiedziałam i się rozłączyłam. To było straszne, pierwszy raz od 3 miesięcy usłyszałam jego głos. Skierowałam się w kierunku domu.
__________________________________
No i wielki powrót Jane, jak i mnie :)

wtorek, 3 czerwca 2014

18."Boję się, boję się, że znajdzie ją i zrobi coś głupiego"

#18

Przebudziłam się około godziny 18. Wyszłam z mojego pokoju i na korytarzu zauważyłam Anne.-Cześć.-powiedziałam.-Jesteś głodna? Pospałaś trochę.-powiedziała uśmiechając się.-Taaak.-powiedziałam przeciągając. Udałyśmy się razem do kuchni, usiadłam na krześle i patrzyłam na Anne przygotowującą omlety.-Jane..-zaczęła.-Anne, jeżeli chodzi o sprawę z Harry'm, to nie chcę o tym gadać.-powiedziałam.-Dobrze, szanuję to.-powiedziała miło. Uśmiechnęłam się i czekałam nadal na jedzenie, gdy nagle do kuchni weszła Olivia z jakimś chłopakiem.-Jane, Anne, to Brandon.-powiedziała i się uśmiechnęła, szybko chłopaka zaciągnęła do swojego pokoju. Spojrzałam na kobietę.-To normalne, jutro przyjdzie z kimś innym.-powiedziała, przytaknęłam tylko i siedziałam cicho.
*Perspektywa Jade*
-Niall, co ja mam zrobić?-zapytałam.-Jade, on da spokoju, trzeba czasu.-powiedział. Pukanie.. -Cześć.-powiedział Harry.-Harry, i tak Ci nic nie powiem.-powiedziałam.-Jade, chciałem Cię przeprosić.-powiedział.-Co?-zapytałam.-Znajdę ją, ale jeszcze nie teraz.-powiedział. Uśmiechnęłam się sztucznie, chłopak wyszedł.-Niall?-zapytałam.-Tak?-zapytał.-Boję się, boję się, że znajdzie ją i zrobi coś głupiego.-powiedziałam. Chłopak głośno przełknął ślinę. Wstałam i poszłam do kuchni po szklankę wody, gdy szłam obok pokoju Harry'ego zatrzymałam się i przyłożyłam ucho do drzwi.-Odnajdę Cię, już niedługo, znajdę Cię, na pewno, tęsknię za Tobą, nawet nie wiesz jak bardzo, popełniłem ogromny błąd, ale czemu mi nie wybaczysz? Zraniłem Cię, wiem, ale.. Ale powinnaś nam dać szanse, kochanie.. proszę, może w ten sposób mnie wysłuchasz Jane, bardzo tęsknię za Tobą, ale dam radę dla Ciebie.-zakończył. Uroniłam łzę smutku, było mi przykro, teraz widzę jak za nią tęskni. Szybko zbiegłam do kuchni, był tam Liam.-Coś się stało?-zapytał.-A co się miało stać?-zapytałam.-No bo biegasz po domu jak opętana.-powiedział.-Nie, nie, wszystko okej.-powiedziałam szybko, chłopak tylko pokiwał głową i wyszedł. Napiłam się wody i wróciłam do pokoju Niall'a.

*Perspektywa Jane, kolejny dzień*
Wstałam około godziny dziesiątej, nie przywitałam się z moim kuzynem, Georg'em. Weszłam do łazienki, obmyłam twarz i zrobiłam koka. Wróciłam jeszcze na chwilę do mojego pokoju, ubrałam dwie pary skarpet i zeszłam na dół.-Olivia, gdzie dałaś moją ładowarkę!?-krzyknął zapewne Georg.-Cześć.-powiedziałam miło się uśmiechając, chłopak wstał i zagwizdał.-No wow, Jane! Wyrobiłaś się! Pamiętam Cię jako małą dziewczynę wspinającą się po drzewach.-powiedział uśmiechając się. Usiadłam na sofie wraz z kuzynem.-Jak tam Jane układa Ci się w życiu?-zapytał miło.-A no nic, w sumie chciałam odpocząć no i jestem tutaj.-powiedziałam uśmiechając się.-Haha, no to fajnie, że wpadłaś. Wiesz może z kim dzisiaj jest Olivia?-zapytał.-Brandon'em.-powiedziałam miło. Chłopak tylko przytaknął i siedzieliśmy nadal oglądając telewizję. Po chwili do pokoju wbiegł Martin(pies mojej cioci). Pogłaskałam psa po głowie i poklepałam by wskoczył na sofę, lecz ten wskoczył na osobny fotel i leżał patrząc uważnie na cały pokój.-Georg, co on robi?-zapytałam zdziwiona.-Szuka.-powiedział kuzyn nadal patrząc uważnie w telewizor, spojrzałam jeszcze raz na psa i zaczęłam oglądać telewizję. Do pokoju weszła Anne rozmawiająca przez telefon.-No syneczku wszystko u mnie okej, a co u Ciebie?-zapytała. Przytakiwała tylko, a ja wstałam i wyszłam do swojego pokoju.
_______________________________________
Nie podoba mi się :(. Krótki jest :/
Ale zobaczycie następny! będzie świetny! :D

czwartek, 29 maja 2014

17."Liam, czy Ty nie widzisz, że kocham ją?!"

#17

*Ranek, perspektywa Jane*
Usiadłam jeszcze raz w moim pokoju, rozglądnęłam się dokładnie i delikatnie się uśmiechnęłam. Wyjeżdżam, tyle tutaj przeżyłam, tyle czasu. Sprawdziłam jeszcze raz czy wszystko spakowałam. Wstałam, wzięłam moją walizkę i poszłam na dół, w domu był Liam, Jade i Ally. Pożegnałam się z wszystkimi. Poszliśmy do auta i spakowałam walizkę. Pożegnałam się jeszcze raz z wszystkimi, już miałam wchodzić do auta, gdy usłyszałam moje imię.-Jane!-krzyczał.-Harry.-powiedziała Ally, przewróciłam oczami, wsiadłam do auta, trzasnęłam drzwiami i odjechałam. Chłopak biegł chwilę za taksówką, a ja płakałam. Po chwili stanął i zaczął przeklinać na głos. Widać było, że przegrał. Jechałam wciąż w kierunku mojego nowego miejsca zamieszkania.
*2 godziny później*
-Wow.-powiedziałam.-Ma pani bogatą ciocię.-powiedział taksówkarz.-Dosyć..-powiedziałam patrząc z zaciekawieniem na willę ciotki. Gdy drzwi od domu uchyliły się zauważyłam kobietę z metra ciętą idącą w moją stronę.-Jane!-powiedziała otwierając ramiona.-Cześć ciociu.-powiedziałam, i przytuliłam się do ciotki. Weszliśmy do willi, oczywiście psy mojej cioci miały tam wspaniale, ma w domu trzy psy i wszystkie są strasznie rozpieszczone, również jak jej syn i córka.-Jane, to jest Anne, będzie Twoją opiekunką u nas.-powiedziała miło, zdziwiłam się, jestem już przecież dorosła.-Anne, zaprowadź ją do swojego pokoju.-powiedziała miło ciotka. Poszłam za kobietą do jednego z pokoi, był piękny.-Wiesz, pewnie źle zrozumiałaś opiekunka.-powiedziała śmiejąc się.-Będę z Tobą spędzać czas i takie rzeczy.-powiedziała. Przytaknęłam tylko.-Ogólnie to jestem Anne Styles.-powiedziała miło.-Jak?-zapytałam zdziwiona.-Pewnie kojarzysz mojego syna, Harry'ego, wiesz niby jesteśmy bogaci, ale od zawsze lubiłam tutaj spędzać czas i pracować.-powiedziała miło. Moje oczy się zeszkliły, ale nie płakałam.-Coś się stało?-zapytała. Nagle jej telefon zaczął dzwonić.-Czekaj to mój syn.-powiedziała miło. Rozpłakałam się totalnie, ale ja mam szczęście. Po 10 minutach Anne wróciła.-Jane, wiesz co za śmieszny zbieg okoliczności. Dziewczyna mojego syna z nim zerwała i wyjechała, właśnie dzisiaj też, i ma na imię Jane.-powiedziała śmiejąc się. Rozpłakałam się, kobieta usiadła obok mnie.-Jane?-zapytała.-Tak to ja byłam jego dziewczyną..-powiedziałam.-Czemu już nie jesteście razem?-zapytała spokojnie.-Zdradził mnie.-powiedziałam. Kobieta westchnęła.-Bardzo Ciebie kocha, bo płakał jak z nim rozmawiałam.-powiedziała.-Proszę Pa..-przerwała mi.-Anne.-powiedziała miło.-Anne, on mnie zdradził...-powiedziałam. Kobieta westchnęła zrobiło jej się przykro chyba z powodu straty ukochanej osoby syna.-Jane, nie da się tego naprawić?-zapytała z nadzieją.-Kocham go Anne, ale powiem Ci tyle, że puki co nie ma na co liczyć.-powiedziałam już trochę uspokojona.-A może przyjechać tutaj?-zapytała.-Chcę aby to gdzie jestem było tajemnicą.-powiedziałam.-Dobrze.-powiedziała i wyszła z mojego pokoju.-Miło zaczęłyśmy.-powiedziałam pod nosem.-Jane?-usłyszałam głos za drzwiami.-Proszę.-powiedziałam spokojnie, do mojego pokoju weszła Olivia.-Ale Cię dawno nie widziałam.-powiedziała.-Ja Ciebie też.-powiedziałam miło. Kuzynka usiadła obok mnie na łóżku.-Anne wyszła z Twojego pokoju jakaś taka przybita, coś się stało?-zapytała. Powiedzieć jej?-Zerwałam z Harry'm.-powiedziałam.-No właśnie słyszałam, że byliście razem.-powiedziała, uśmiechnęłam się blado.-Przestań Jane! Będzie okej, rozerwiesz się tutaj u nas, też mamy ładnych chłopaków.-powiedziała miło.-Dzięki.-powiedziałam. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę i dziewczyna wyszła z mojego pokoju. Powoli powieki zaczęły mi się opuszczać i zasnęłam..
*Perspektywa Harry'ego*
-Liam, wiem, że wiesz gdzie ona jest.-powiedziałem zapłakany.-Harry, obiecałem..-powiedział smutny.-Liam, czy Ty nie widzisz, że kocham ją?! Nie umiem bez niej żyć!-krzyknąłem na cały dom. Nagle do kuchni wszedł Louis.-Harry, uspokój się.-powiedział zabierając mnie z kuchni.-Louis, ale on wie, on wie gdzie ona jest, ja muszę, muszę..-powiedziałem płacząc.-Harry, spokojnie.-powiedział opanowanie. Weszliśmy do mojego pokoju, usiadłem na łóżku i patrzyłem.-Spotkasz ją, ale daj jej czas, Harry.-powiedział.-Louis, ale ja nie przeżyję bez niej, rozumiesz?-powiedziałem.-Harry, miesiąc i zaręczam Ci, spotkacie się.-powiedział.-Dobrze.-powiedziałem.
_________________________________________
BUM, BUM, BUM!
JHJFJKSDHKJV
FAJNIE, FAJNIE XD
WRESZCIE WIEM :(
Next postaram się jak najszybciej, wiecie poprawianie ocen i wgl :(

środa, 14 maja 2014

16.Jane, proszę Cię, wysłuchaj mnie.

#16

*Perspektywa Harry'ego*
Usiadłem na łóżku, nie wiedziałem co mam zrobić. Odeszła? Jane? Osoba, którą kocham najbardziej na świecie? Wszystko przez moją głupotę. Westchnąłem głośno, wstałem i pięścią walnąłem o ścianę, szybko chwyciłem rękę i pomasowałem ją. Do pokoju wszedł Louis.-Harry, co jest?-zapytał.-Nie udawaj, że nie wiesz.-powiedziałem zły. Chłopak spojrzał na mnie i patrzył.-Zasłużyłeś na to.-powiedział, spojrzałem na niego bardzo poważnie.-Co?-zapytałem.-No, zasłużyłeś, zdradzałeś ją Harry, cały czas.-powiedział. Zaniemówiłem, miał rację, całkowitą.-Louis, ja nie wiem co mam zrobić..-powiedziałem.-Harry, zależy Ci na niej?-zapytał.-Tak.-powiedziałem pewnie.-To jedź do niej, porozmawiaj z nią o tym.-powiedział. Szybko wybiegłem z pokoju ubrałem buty i ruszyłem do domu Jane. Podszedłem do drzwi domu dziewczyny, zapukałem. Otworzyła mi Jade.-Harry? Co Ty tu robisz?-zapytała zdziwiona.-Mogę porozmawiać z Jane?-zapytałem.-Myślę, że ona nie chce z Tobą rozmawiać, no ale wejdź.-powiedziała.-Dziękuję.-powiedziałem. Ściągnąłem buty i udałem się do pokoju Jane, zapukałem.-Jade? Masz moją walizkę? To właź.-powiedziała. Uchyliłem delikatnie drzwi, dziewczyna wyciągała rzeczy z szafy, gdy mnie zauważyła zastygła w miejscu i zaczęła płakać.-Wyjdź.-powiedziała. Łamało mi się serce na coraz mniejsze kawałki, gdy widziałem ją w takim stanie.-Jane, proszę Cię, wysłuchaj mnie.-powiedziałem.-Harry, nie mamy o czym rozmawiać.-powiedziała.-Błagam Cię.-powiedziałem.-Dobra mów.-powiedziała ucierając łzy.-Jane, przepraszam, wiem, że zasłużyłem na to, nie zważałem na Ciebie uwagi, zacząłem Cię olewać, wiedziałem, że coś podejrzewasz. Ale to było raz, po alkoholu.-powiedziałem smutno.-Już?-zapytała płacząc bardziej.-Jane, proszę, nie płacz..-powiedziałem lecz mi przerwała.-Harry, a Ty jakbyś się czuł, gdyby osoba, która jest najważniejsza w Twoim życiu, zdradziła Cię?-zapytała.-Jane.. przepraszam..-powiedziałem.-Harry, to nic nie da, nie umiem się z tym pogodzić, że potrafiłeś to zrobić, nawet po alkoholu.-powiedziała.-Jane, wyjeżdżasz?-zapytałem.-Tak.-powiedziała. Do pokoju weszła jej siostra wraz z walizką.-Chyba już miałeś iść.-powiedziała stanowczo Jane.-Dobrze, ale.. kocham Cię.-powiedziałem i wyszedłem z pola widzenia dziewczyn.
*Perspektywa Jane*
-Jesteś pewna, że chcesz wyjechać?-zapytała Jade.-Tak, nie będę daleko, ale jak coś to nie mów nikomu gdzie będę, dobrze?-zapytałam.-Dobrze.-powiedziała i mocno mnie przytuliła.-Jeju, Jade, nie wytrzymam bez Ciebie.-powiedziałam. Matko, zapomniałam poinformować Ally o moim wyjeździe. Napisałam do dziewczyny, że muszi w trybie błyskawicznym się zjawić, no i po 10 minutach się pojawiła.-Co się stało?!-krzyknęła dysząc, wbiegając do mojego pokoju.-Wyjeżdżam.-powiedziałam, dziewczyna się zaśmiała, zauważyła, że jesteśmy poważne.-Co?! NIE! Nigdzie nie wyjeżdżasz ROZUMIESZ?! NIGDZIE!!!-krzyczała i chwyciła mnie, i nie puszczała.-Ally, będę niedaleko.-powiedziałam.-To znaczy gdzie?-zapytała.-Southampton.-powiedziałam.-To i tak dalekoooo!-powiedziała bardzo smutna.-Kiedy wyjeżdżasz?-zapytała.-Jutro.-powiedziałam. Mocno mnie przytuliła.-Nie masz prawa o mnie zapomnieć!-krzyknęła na mnie.-Dobrze, dobrze.-powiedziałam, do cioci już dzwoniłam, że przyjadę więc to jest plus, mam nadzieję, że dogadam się z kuzynką i kuzynem.
 *Perspektywa Harry'ego*
Podjechałem pod dom Barbary.-Harry? Już przyjechałeś?-zapytała.-Przyszedłem po moje rzeczy i się żegnamy na zawsze.-powiedziałem.-Co?-zapytała.-Muszę walczyć o coś na czym mi zależy.-powiedziałem.-Dobra leć do tej swojej Jane!-krzyknęła, poszedłem po moje rzeczy.-Cześć.-powiedziałem i wyszedłem z domu Barbary. Ruszyłem do domu. Słyszałem tylko jak Liam gadał z kimś przez telefon w kuchni.-Jak to wyjeżdżasz?!-uniósł się.-Jutro?-zapytał.-Dobra przyjadę rano, muszę kończyć ktoś przyjechał.-powiedział.
_____________________________________________
BUM! 
Jest moc, wena była a końcówkę pisałam byle jak XD <3
TYLE TYLE MISIACZKI :*

wtorek, 13 maja 2014

15.Jane, spokojnie nie płacz.

#15

-Harry, nie będę Cię sama pakowała!-krzyknęłam, chłopak owinięty w pasie w ręcznik wyszedł z łazienki i uśmiechnął się do mnie.-Zaraz Ci pomogę.-powiedział i wziął ciuchy, które leżały na łóżku i wrócił do łazienki. Poukładałam wszystko w walizce. Wstałam spojrzałam jeszcze raz na pokój i podeszłam do radia. Włączyłam je, akurat leciała piosenka Birdy-terrible love. Usiadłam na walizce i westchnęłam patrząc na jedną ramkę w kształcie serca. Było tam zdjęcie moje i Harry'ego. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wtedy do pokoju wszedł Harry.-Co jest?-zapytał siadając obok mnie na podłodze.-Nic, wszystko okej.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka.-Też będę tęsknił.-powiedział śmiejąc się, wtuliłam się w ciało chłopaka.-Jane, będę dzwonił co godzinę, będę tęsknił, martwił się.-powiedział, mocniej się wtuliłam w ciało chłopaka. Mocno mnie do siebie przytulił i tak siedzieliśmy.-Harry, nie wytrzymam.-powiedziałam cicho.-Jak będę miał dzień wolny to przyjadę.-powiedział całując mnie w głowę.
*Miesiąc po wyjeździe*
Dzisiaj kolejna sobota jak nie ma chłopaków, oczywiście z dziewczynami utrzymuję kontakt, Harry codziennie do mnie dzwoni. Teraz mają mieć niedługo dzień wolny, bynajmniej tak mi mówiły dziewczyny. Harry dzisiaj się do mnie nie odzywał, nawet słowem. Sprzątamy dzisiaj cały dzień z dziewczynami, cały dom chłopaków, każda z nas pokój któregoś. Weszłam do pokoju Harry'ego, spojrzałam na półki i zaczęłam ściągać pokolei kartony. Pierwszy był z podpisem "najważniejsza" wzięłam go i otworzyłam, były tam pamiątki z jego mamą, mają fantastyczny kontakt. Zamknęłam go u wzięłam kolejny karton, podpisany był "♥" ciekawe. Otworzyłam go i były tam pamiątki z Barbarą. Miał o niej.zapomnieć.. Wzięłam telefon i chciałam zadzwonić do Harry'ego, był sygnał gdy nagle usłyszałam dzwonek telefonu za drzwiami. Szybko zamknęłam karton i usiadłam na łóżku wzdychając, poleciała mi łza smutku. Nagle poczułam jak łóżko delikatnie się ugina, usiadła obok mnie Eleanor. Przytuliła mnie do siebie.-Co się stało?-zapytała.-Ponownie mnie okłamuje.-powiedziałam.-Jak to?-zapytała zdziwiona.-Miał karton z serduszkiem, są tam wszelkie pamiątki, zdjęcia z Barbarą.-powiedziałam. Przytuliła mnie mocno do Siebie. Po chwili wstała i wyszła, usłyszałam tylko radość dziewczyn i krzyki, wyszłam z pokoju i weszłam do salonu, byli tam chłopacy, oprócz Harry'ego.-A Harry?-zapytałam, każdy zastygnął w miejscu i uśmiech znikł z ich twarzy.-Powiecie mi?-zapytałam. Pierwszy podszedł do mnie Louis.-Choć, powiem Ci.-powiedział. Poszliśmy do jego pokoju.-Harry, nie mógł tutaj przyjechać.-powiedział.-Jak to?-zapytałam.-Jest w mieście, ale nie tutaj.-powiedział.-Jak to, nie tutaj?-zapytałam zdziwiona.-Jest u.. u.. u..-jąkał się.-No u kogo?-zapytałam.-Barbary.-powiedział. Zaczęłam płakać, to koniec, nie wytrzymam już niczego, moja cierpliwość się skończyła.-Jane, spokojnie, nie płacz.-powiedział pocieszająco. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać, nigdy tak jeszcze nie płakałam.-Ja.. ja.. ja już nie daję rady..-powiedziałam wysokim głosem. Odeszłam od Louis'a i poszłam do pokoju Harry'ego. Wzięłam karton z serduszkiem, wyciągnęłam wspólne zdjęcie Harry'ego i Barbary, wyciągnęłam nasze, wsadziłam ich, a nasze położyłam na jego łóżku. Wyszłam z domu żegnając się z każdym. To już koniec.
*Perspektywa Harry'ego*
Wszedłem do domu, ściągnąłem buty i udałem się do salonu.-Cześć.-powiedziałem miło, każdy mnie zmierzył i powrócił do oglądania filmu. Wszedłem do mojego pokoju, zauważyłem, że pudełka z moimi rzeczami leżały na ziemi, usiadłem na łóżku, chciałem jak zawsze spojrzeć na zdjęcie moje i Jane, ale nie było go tam, było tam zdjęcie z Barbarą. Wstałem wziąłem ramkę i rzuciłem nią o ziemię. Zobaczyłam na łóżko i zobaczyłem nasze wspólne zdjęcie z Jane. Z tyłu był tylko napis "Harry, zdrady nie zniosę, wszystko już wiem, odchodzę, bądźcie szczęśliwi. Jane x"

środa, 30 kwietnia 2014

14."Kocham ją"

#14

Louis odwiózł mnie do domu. Weszłam powoli i usiadłam na sofie.-Kurwa.-powiedziałam sama do siebie pod nosem, po chwili mój telefon zaczął wibrować. "Mama"-Cześć mamo.-powiedziałam.-Cześć Jane, jak tam?-zapytała miło.-A w sumie nic, ręka jeszcze boli, ale to jest wiadome, w końcu ręka się musi zrosnąć.-powiedziałam miło.-Dobrze kochanie, słuchaj będziemy na następny weekend w Londynie, może weźmiesz Harry'ego i pójdziemy na kolację?-zapytała.-Jasne.-powiedziałam miło.-Dobra to ja kończę, kochamy Cię.-powiedziała miło.-Dobrze, papa.-powiedziałam. Odłożyłam telefon na półkę i zaczęłam oglądać telewizję.
***
Była już 22, a ja nic nie robiłam, lecz po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam spokojnie do drzwi i je uchyliłam. Stał w nich Harry z różą i cały pijany.-To na przeprosiny.-powiedział dając mi kwiatek, szybko wzięłam chłopaka do domu i posadziłam na sofie.-Gdzie Ty byłeś?-zapytałam wkurzona.-W klubie z Vbavdsokv..-zaczął coś mamrotać, nic nie zrozumiałam.-Kim?-zapytałam.-Barbarą.-powiedział.-A gdzie ona?-zapytałam.-W aucie czeka jedzie mnie odwieść.-powiedział śmiejąc się.-To idź do niej.-powiedziałam zła.-Ale już nie jesteś zła?-zapytał.-Idź już do niej.-powiedziałam. Chłopak wyszedł i pojechał z dziewczyną. Poszłam oglądać dalej telewizję. Po jakiejś godzinie poszłam zadzwonić do Louis'a czy Harry już jest w domu, martwię się o niego.-Cześć Lou.-powiedziałam miło.-O hej, Harry jest u Ciebie, nie?-zapytał miło.-Co?-zapytałam zdziwiona.-No Barbara mówiła, że jest u Ciebie.-powiedział miło.-CO?!-krzyknęłam do słuchawki.-On jest u niej.-powiedziałam.-Ubieraj się, jadę po Ciebie.-powiedział zły Louis. Czekałam zaledwie 10 minut i był już po mnie Lou.-Jedziemy do niej?-zapytałam.-Tak.-powiedział. Jechaliśmy w ciszy, po jakiś 20 minutach podjechaliśmy pod dom brunetki. Louis zadzwonił, czekał dobre pięć minut i wyszła do niego. Otworzyłam okno, żeby wszystko dokładnie słyszeć.-Gdzie jest Harry?-zapytał.-No u Jane.-powiedziała zdziwiona, wtedy wyszłam i dziewczyna zaniemówiła.-Jest na górze.-powiedziała wzdychając. Weszliśmy do domu i poszłam do pokoju dziewczyny, oczywiście z jej pozwoleniem, Harry już był w miarę ogarnięty.-Barbara, ja już będ... Jane?-zapytał zdziwiony.-No tak.-powiedziałam.-Co tutaj robisz?-zapytał poddenerwowany.-Przyjechałam z Louis'em po Ciebie.-powiedziałam.-A teraz pytanie, co Ty tu robisz?-zapytałam.-Ja? Przyjechałem do przyjaciółki.-powiedział normalnie.-Do przyjaciółki?! A gdybym ja pojechała nachlana w trzy dupy do przyjaciela to byłbyś zadowolony?!-krzyknęłam.-Jane, tak wyszło..-powiedział.-Co tak wyszło?! Jeszcze bezczelnie okłamała Louis'a, że jesteś u mnie!-krzyknęłam.-Jane, to nie to co myślisz.-powiedział.-Masz mi teraz szczerze powiedzieć co jest między wami, kochasz ją nadal?-zapytałam.-Nie, kocham tylko Ciebie.-powiedział stanowczo.-A zaszło coś pomiędzy wami?-zapytałam.-Nic.-powiedział.-Dobrze wierzę Ci.-powiedziałam, chłopak się uśmiechnął i chwycił mnie za rękę, zeszliśmy na dół i z Louis'em pojechaliśmy do domu.
***
-Harry wstawaj.-powiedziałam kładąc się na chłopaka.-Jane, daj mi chwile.-powiedział  zaspany.-Harry, nie denerwuj mnie! Przed nami wspaniały dzień.-powiedziałam przytulając się do chłopaka.-Kochanie, daj mi dziesięć minut i jestem na dole.-powiedział całując mnie w usta.-Dobrze.-powiedziałam i zeszłam z chłopaka, ubrałam jakieś skarpetki i zeszłam na dół.-Hej.-powiedziałam miło.-O Jane, co tam?-zapytał mnie miło blondyn.-A wiesz w sumie to nic.-powiedziałam nijak.-Jak to nic?-zapytał zdziwiony.-No nic.-powiedziałam śmiejąc się.-A Harry gdzie?-zapytał.-Zaraz przyjdzie.-powiedziałam, zaczęłam robić śniadanie, oczywiście minęło dwadzieścia minut, a Harry'ego nadal nie było. Podeszłam do drzwi i słyszałam jak rozmawia przez telefon. Słyszałam tylko urywki. "Kocham ją" "Co?! Nigdy jej nie zostawię" "Koniec tego rozumiesz?!" I wtedy weszłam do pokoju, zauważyłam, że chodził po pokoju w tę i tamtą.-Harry, śniadanie gotowe.-powiedziałam, odsunął telefon od ucha.-Już chwila, zaraz przyjdę.-powiedział.-No dobrze, ale już wystygło..-powiedziałam wzdychając i wyszłam z pokoju. Usiadłam w kuchni i sama zjadłam posiłek. Harry pojawił się na dole dopiero po półgodzinie. Podszedł do mnie.-Idziesz jeść?-zapytał.-Harry, zjadłam już półgodziny temu.-powiedziałam i zaczęłam oglądać telewizję. Westchnął tylko i poszedł do kuchni zjeść. -Harry zjadłeś ju..-nie dokończyłam, chłopaka nie było. Wzięłam mojego iphon'a i wybrałam do niego numer.-Gdzie jesteś?-zapytałam.-Musiałem coś załatwić.-powiedział.-Aha, fajnie wiedzieć.-powiedziałam.-Zabieram Cię dziś na kolację, ok?-zapytał.-Dobrze, a tym czasem jadę do domu.-powiedziałam.-Zaraz będę w domu poczekasz? Odwiozę Cię.-powiedział.-Dobrze.-powiedziałam, poszłam do pokoju Harry'ego i przebrałam się w moje ciuchy. Wyszłam przed dom i czekałam pięć minut na chłopaka. Weszłam do auta i usiadłam na miejscu.-A co byłeś załatwić?-zapytałam, cisza.-Harry?-zapytałam.-Co?-zapytał.-Co byłeś załatwić?-zapytałam.-Nic ważnego.-powiedział.-Aha.-powiedziałam.
___________________________________________
JOŁ MADA FAKA!
Nie wiem o co chodzi :x
pozdro<3
Szablon by S1K