środa, 10 września 2014

19. Powrót.

#19

Powrót.

*Trzy miesiące później*
Nie potrafię spojrzeć mu w oczy, jest to trudne, przez trzy miesiące nie odezwałam się do niego, ani słowem. Ale dzisiaj mam wrócić do domu. to jest dla mnie najtrudniejsze, spotkanie z nim. Muszę z nim wszystko wyjaśnić, trudne. Z Ally rozmawiam codziennie, ona nawet nie ma pojęcia, że wracam, jak reszta. Nikt nie wie, ale mojej mamy i tak nie ma w Londynie. Jest godzina 14:00, moje walizki czekają na taksówkę. Gdy tylko usłyszałam klakson auta, wzięłam walizki i weszłam do auta.-To gdzie jedziemy?-zapytał kierowca.-Londyn.-powiedziałam uśmiechając się. Patrzyłam się przez okno myśląc, "a co się stanie jeśli go spotkam? co mu powiem? czy on się do mnie odezwie?" Z moich przemyśleń ocknęłam się gdy w szybę walnęła kropla deszczu, już czuję się jak w domu, bezustannie deszcz.
Po dwóch godzinach jazdy podjechaliśmy pod moją kamienicę, uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam moje bagaże. Powoli podchodząc do drzwi uchyliły się. Stała w nich Jade.-Jane?! Tęskniłam!-krzyknęła uradowana, uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam siostrę. Weszłyśmy do kuchni, bagaże zostawiłam w korytarzu.-Jak było?-zapytała moja siostra przygotowując herbatę.-Było.. okej.-powiedziałam siadając na krześle.-Okej? Tylko tyle?-zapytała.-Moją opiekunką była mama Harry'ego.-powiedziałam patrząc na moje palce. Widziałam jak Jade zastygłą w jednym miejscu i przetwarzała to co właśnie powiedziałam.-Co?-zapytała.-No właśnie to.-powiedziałam.-Ale powiedziała mu?-zapytała-Nie.-powiedziałam zdecydowanie. Nagle dzwonek do drzwi.-To do mnie.-powiedziała Jade. Do kuchni po pięciu minutach wszedł Niall.-Jane?!-krzyknął szczęśliwy i mnie przytulił.-Cześć Niall.-powiedziałam. Chłopak usiadł na krześle obok mnie i gilgotał mnie, myślałam, że mu strzelę.-Harry ucieszy się, że już wróciłaś.-powiedział.-Niall, Harry nie może nic wiedzieć, że ja już wróciłam.-powiedziałam.-Jak to?-powiedział zdezorientowany.-To trudne.-powiedziałam.-Nie jest wcale trudne, Jane, po prostu boisz się rozmowy, uciekłaś przed nią na 3 miesiące i nadal po trzech miesiącach boisz się głupiej rozmowy?-zapytał. Spojrzałam na niego i doszły do mnie jego słowa. Miał racje. Muszę się wreszcie odważyć na tą rozmowę.-Masz rację.-powiedziałam po chwili. Chłopak tylko się uśmiechnął i poszli z moja siostrą do salonu, mają prawo spędzać razem czas, w końcu się kochają. Ubrałam buty i płaszcz, wyszłam na dwór patrząc na deszcz szłam powoli po Londynie, gdy nagle minął mnie chłopak trzymający się z dziewczyną za rękę, po chwili chłopak mnie zawołał.-Jane!-krzyknął, obróciłam się i wtedy wiedziałam, że to Lou. Chłopak do mnie podszedł i nie mógł uwierzyć, że to ja.-Co tutaj robisz?-zapytał zdziwiony.-Mieszkam.-powiedziałam uśmiechając się, po chwilowej rozmowie pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Patrzyłam na budynki gdy nagle mój telefon zaczął dzwonić, nie znałam tego numeru.-Jane?-usłyszałam głos Harry'ego..-Ttttak?-zapytałam jąkając się.-Jesteś w Londynie?-zapytał.-Tak.-powiedziałam już pewnie.-Spotkamy się raz?-zapytał.-Okej.-powiedziałam.-Dobra to może jutro?-zapytał.-Nie ma problemu.-powiedziałam i się rozłączyłam. To było straszne, pierwszy raz od 3 miesięcy usłyszałam jego głos. Skierowałam się w kierunku domu.
__________________________________
No i wielki powrót Jane, jak i mnie :)

wtorek, 3 czerwca 2014

18."Boję się, boję się, że znajdzie ją i zrobi coś głupiego"

#18

Przebudziłam się około godziny 18. Wyszłam z mojego pokoju i na korytarzu zauważyłam Anne.-Cześć.-powiedziałam.-Jesteś głodna? Pospałaś trochę.-powiedziała uśmiechając się.-Taaak.-powiedziałam przeciągając. Udałyśmy się razem do kuchni, usiadłam na krześle i patrzyłam na Anne przygotowującą omlety.-Jane..-zaczęła.-Anne, jeżeli chodzi o sprawę z Harry'm, to nie chcę o tym gadać.-powiedziałam.-Dobrze, szanuję to.-powiedziała miło. Uśmiechnęłam się i czekałam nadal na jedzenie, gdy nagle do kuchni weszła Olivia z jakimś chłopakiem.-Jane, Anne, to Brandon.-powiedziała i się uśmiechnęła, szybko chłopaka zaciągnęła do swojego pokoju. Spojrzałam na kobietę.-To normalne, jutro przyjdzie z kimś innym.-powiedziała, przytaknęłam tylko i siedziałam cicho.
*Perspektywa Jade*
-Niall, co ja mam zrobić?-zapytałam.-Jade, on da spokoju, trzeba czasu.-powiedział. Pukanie.. -Cześć.-powiedział Harry.-Harry, i tak Ci nic nie powiem.-powiedziałam.-Jade, chciałem Cię przeprosić.-powiedział.-Co?-zapytałam.-Znajdę ją, ale jeszcze nie teraz.-powiedział. Uśmiechnęłam się sztucznie, chłopak wyszedł.-Niall?-zapytałam.-Tak?-zapytał.-Boję się, boję się, że znajdzie ją i zrobi coś głupiego.-powiedziałam. Chłopak głośno przełknął ślinę. Wstałam i poszłam do kuchni po szklankę wody, gdy szłam obok pokoju Harry'ego zatrzymałam się i przyłożyłam ucho do drzwi.-Odnajdę Cię, już niedługo, znajdę Cię, na pewno, tęsknię za Tobą, nawet nie wiesz jak bardzo, popełniłem ogromny błąd, ale czemu mi nie wybaczysz? Zraniłem Cię, wiem, ale.. Ale powinnaś nam dać szanse, kochanie.. proszę, może w ten sposób mnie wysłuchasz Jane, bardzo tęsknię za Tobą, ale dam radę dla Ciebie.-zakończył. Uroniłam łzę smutku, było mi przykro, teraz widzę jak za nią tęskni. Szybko zbiegłam do kuchni, był tam Liam.-Coś się stało?-zapytał.-A co się miało stać?-zapytałam.-No bo biegasz po domu jak opętana.-powiedział.-Nie, nie, wszystko okej.-powiedziałam szybko, chłopak tylko pokiwał głową i wyszedł. Napiłam się wody i wróciłam do pokoju Niall'a.

*Perspektywa Jane, kolejny dzień*
Wstałam około godziny dziesiątej, nie przywitałam się z moim kuzynem, Georg'em. Weszłam do łazienki, obmyłam twarz i zrobiłam koka. Wróciłam jeszcze na chwilę do mojego pokoju, ubrałam dwie pary skarpet i zeszłam na dół.-Olivia, gdzie dałaś moją ładowarkę!?-krzyknął zapewne Georg.-Cześć.-powiedziałam miło się uśmiechając, chłopak wstał i zagwizdał.-No wow, Jane! Wyrobiłaś się! Pamiętam Cię jako małą dziewczynę wspinającą się po drzewach.-powiedział uśmiechając się. Usiadłam na sofie wraz z kuzynem.-Jak tam Jane układa Ci się w życiu?-zapytał miło.-A no nic, w sumie chciałam odpocząć no i jestem tutaj.-powiedziałam uśmiechając się.-Haha, no to fajnie, że wpadłaś. Wiesz może z kim dzisiaj jest Olivia?-zapytał.-Brandon'em.-powiedziałam miło. Chłopak tylko przytaknął i siedzieliśmy nadal oglądając telewizję. Po chwili do pokoju wbiegł Martin(pies mojej cioci). Pogłaskałam psa po głowie i poklepałam by wskoczył na sofę, lecz ten wskoczył na osobny fotel i leżał patrząc uważnie na cały pokój.-Georg, co on robi?-zapytałam zdziwiona.-Szuka.-powiedział kuzyn nadal patrząc uważnie w telewizor, spojrzałam jeszcze raz na psa i zaczęłam oglądać telewizję. Do pokoju weszła Anne rozmawiająca przez telefon.-No syneczku wszystko u mnie okej, a co u Ciebie?-zapytała. Przytakiwała tylko, a ja wstałam i wyszłam do swojego pokoju.
_______________________________________
Nie podoba mi się :(. Krótki jest :/
Ale zobaczycie następny! będzie świetny! :D

czwartek, 29 maja 2014

17."Liam, czy Ty nie widzisz, że kocham ją?!"

#17

*Ranek, perspektywa Jane*
Usiadłam jeszcze raz w moim pokoju, rozglądnęłam się dokładnie i delikatnie się uśmiechnęłam. Wyjeżdżam, tyle tutaj przeżyłam, tyle czasu. Sprawdziłam jeszcze raz czy wszystko spakowałam. Wstałam, wzięłam moją walizkę i poszłam na dół, w domu był Liam, Jade i Ally. Pożegnałam się z wszystkimi. Poszliśmy do auta i spakowałam walizkę. Pożegnałam się jeszcze raz z wszystkimi, już miałam wchodzić do auta, gdy usłyszałam moje imię.-Jane!-krzyczał.-Harry.-powiedziała Ally, przewróciłam oczami, wsiadłam do auta, trzasnęłam drzwiami i odjechałam. Chłopak biegł chwilę za taksówką, a ja płakałam. Po chwili stanął i zaczął przeklinać na głos. Widać było, że przegrał. Jechałam wciąż w kierunku mojego nowego miejsca zamieszkania.
*2 godziny później*
-Wow.-powiedziałam.-Ma pani bogatą ciocię.-powiedział taksówkarz.-Dosyć..-powiedziałam patrząc z zaciekawieniem na willę ciotki. Gdy drzwi od domu uchyliły się zauważyłam kobietę z metra ciętą idącą w moją stronę.-Jane!-powiedziała otwierając ramiona.-Cześć ciociu.-powiedziałam, i przytuliłam się do ciotki. Weszliśmy do willi, oczywiście psy mojej cioci miały tam wspaniale, ma w domu trzy psy i wszystkie są strasznie rozpieszczone, również jak jej syn i córka.-Jane, to jest Anne, będzie Twoją opiekunką u nas.-powiedziała miło, zdziwiłam się, jestem już przecież dorosła.-Anne, zaprowadź ją do swojego pokoju.-powiedziała miło ciotka. Poszłam za kobietą do jednego z pokoi, był piękny.-Wiesz, pewnie źle zrozumiałaś opiekunka.-powiedziała śmiejąc się.-Będę z Tobą spędzać czas i takie rzeczy.-powiedziała. Przytaknęłam tylko.-Ogólnie to jestem Anne Styles.-powiedziała miło.-Jak?-zapytałam zdziwiona.-Pewnie kojarzysz mojego syna, Harry'ego, wiesz niby jesteśmy bogaci, ale od zawsze lubiłam tutaj spędzać czas i pracować.-powiedziała miło. Moje oczy się zeszkliły, ale nie płakałam.-Coś się stało?-zapytała. Nagle jej telefon zaczął dzwonić.-Czekaj to mój syn.-powiedziała miło. Rozpłakałam się totalnie, ale ja mam szczęście. Po 10 minutach Anne wróciła.-Jane, wiesz co za śmieszny zbieg okoliczności. Dziewczyna mojego syna z nim zerwała i wyjechała, właśnie dzisiaj też, i ma na imię Jane.-powiedziała śmiejąc się. Rozpłakałam się, kobieta usiadła obok mnie.-Jane?-zapytała.-Tak to ja byłam jego dziewczyną..-powiedziałam.-Czemu już nie jesteście razem?-zapytała spokojnie.-Zdradził mnie.-powiedziałam. Kobieta westchnęła.-Bardzo Ciebie kocha, bo płakał jak z nim rozmawiałam.-powiedziała.-Proszę Pa..-przerwała mi.-Anne.-powiedziała miło.-Anne, on mnie zdradził...-powiedziałam. Kobieta westchnęła zrobiło jej się przykro chyba z powodu straty ukochanej osoby syna.-Jane, nie da się tego naprawić?-zapytała z nadzieją.-Kocham go Anne, ale powiem Ci tyle, że puki co nie ma na co liczyć.-powiedziałam już trochę uspokojona.-A może przyjechać tutaj?-zapytała.-Chcę aby to gdzie jestem było tajemnicą.-powiedziałam.-Dobrze.-powiedziała i wyszła z mojego pokoju.-Miło zaczęłyśmy.-powiedziałam pod nosem.-Jane?-usłyszałam głos za drzwiami.-Proszę.-powiedziałam spokojnie, do mojego pokoju weszła Olivia.-Ale Cię dawno nie widziałam.-powiedziała.-Ja Ciebie też.-powiedziałam miło. Kuzynka usiadła obok mnie na łóżku.-Anne wyszła z Twojego pokoju jakaś taka przybita, coś się stało?-zapytała. Powiedzieć jej?-Zerwałam z Harry'm.-powiedziałam.-No właśnie słyszałam, że byliście razem.-powiedziała, uśmiechnęłam się blado.-Przestań Jane! Będzie okej, rozerwiesz się tutaj u nas, też mamy ładnych chłopaków.-powiedziała miło.-Dzięki.-powiedziałam. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę i dziewczyna wyszła z mojego pokoju. Powoli powieki zaczęły mi się opuszczać i zasnęłam..
*Perspektywa Harry'ego*
-Liam, wiem, że wiesz gdzie ona jest.-powiedziałem zapłakany.-Harry, obiecałem..-powiedział smutny.-Liam, czy Ty nie widzisz, że kocham ją?! Nie umiem bez niej żyć!-krzyknąłem na cały dom. Nagle do kuchni wszedł Louis.-Harry, uspokój się.-powiedział zabierając mnie z kuchni.-Louis, ale on wie, on wie gdzie ona jest, ja muszę, muszę..-powiedziałem płacząc.-Harry, spokojnie.-powiedział opanowanie. Weszliśmy do mojego pokoju, usiadłem na łóżku i patrzyłem.-Spotkasz ją, ale daj jej czas, Harry.-powiedział.-Louis, ale ja nie przeżyję bez niej, rozumiesz?-powiedziałem.-Harry, miesiąc i zaręczam Ci, spotkacie się.-powiedział.-Dobrze.-powiedziałem.
_________________________________________
BUM, BUM, BUM!
JHJFJKSDHKJV
FAJNIE, FAJNIE XD
WRESZCIE WIEM :(
Next postaram się jak najszybciej, wiecie poprawianie ocen i wgl :(

środa, 14 maja 2014

16.Jane, proszę Cię, wysłuchaj mnie.

#16

*Perspektywa Harry'ego*
Usiadłem na łóżku, nie wiedziałem co mam zrobić. Odeszła? Jane? Osoba, którą kocham najbardziej na świecie? Wszystko przez moją głupotę. Westchnąłem głośno, wstałem i pięścią walnąłem o ścianę, szybko chwyciłem rękę i pomasowałem ją. Do pokoju wszedł Louis.-Harry, co jest?-zapytał.-Nie udawaj, że nie wiesz.-powiedziałem zły. Chłopak spojrzał na mnie i patrzył.-Zasłużyłeś na to.-powiedział, spojrzałem na niego bardzo poważnie.-Co?-zapytałem.-No, zasłużyłeś, zdradzałeś ją Harry, cały czas.-powiedział. Zaniemówiłem, miał rację, całkowitą.-Louis, ja nie wiem co mam zrobić..-powiedziałem.-Harry, zależy Ci na niej?-zapytał.-Tak.-powiedziałem pewnie.-To jedź do niej, porozmawiaj z nią o tym.-powiedział. Szybko wybiegłem z pokoju ubrałem buty i ruszyłem do domu Jane. Podszedłem do drzwi domu dziewczyny, zapukałem. Otworzyła mi Jade.-Harry? Co Ty tu robisz?-zapytała zdziwiona.-Mogę porozmawiać z Jane?-zapytałem.-Myślę, że ona nie chce z Tobą rozmawiać, no ale wejdź.-powiedziała.-Dziękuję.-powiedziałem. Ściągnąłem buty i udałem się do pokoju Jane, zapukałem.-Jade? Masz moją walizkę? To właź.-powiedziała. Uchyliłem delikatnie drzwi, dziewczyna wyciągała rzeczy z szafy, gdy mnie zauważyła zastygła w miejscu i zaczęła płakać.-Wyjdź.-powiedziała. Łamało mi się serce na coraz mniejsze kawałki, gdy widziałem ją w takim stanie.-Jane, proszę Cię, wysłuchaj mnie.-powiedziałem.-Harry, nie mamy o czym rozmawiać.-powiedziała.-Błagam Cię.-powiedziałem.-Dobra mów.-powiedziała ucierając łzy.-Jane, przepraszam, wiem, że zasłużyłem na to, nie zważałem na Ciebie uwagi, zacząłem Cię olewać, wiedziałem, że coś podejrzewasz. Ale to było raz, po alkoholu.-powiedziałem smutno.-Już?-zapytała płacząc bardziej.-Jane, proszę, nie płacz..-powiedziałem lecz mi przerwała.-Harry, a Ty jakbyś się czuł, gdyby osoba, która jest najważniejsza w Twoim życiu, zdradziła Cię?-zapytała.-Jane.. przepraszam..-powiedziałem.-Harry, to nic nie da, nie umiem się z tym pogodzić, że potrafiłeś to zrobić, nawet po alkoholu.-powiedziała.-Jane, wyjeżdżasz?-zapytałem.-Tak.-powiedziała. Do pokoju weszła jej siostra wraz z walizką.-Chyba już miałeś iść.-powiedziała stanowczo Jane.-Dobrze, ale.. kocham Cię.-powiedziałem i wyszedłem z pola widzenia dziewczyn.
*Perspektywa Jane*
-Jesteś pewna, że chcesz wyjechać?-zapytała Jade.-Tak, nie będę daleko, ale jak coś to nie mów nikomu gdzie będę, dobrze?-zapytałam.-Dobrze.-powiedziała i mocno mnie przytuliła.-Jeju, Jade, nie wytrzymam bez Ciebie.-powiedziałam. Matko, zapomniałam poinformować Ally o moim wyjeździe. Napisałam do dziewczyny, że muszi w trybie błyskawicznym się zjawić, no i po 10 minutach się pojawiła.-Co się stało?!-krzyknęła dysząc, wbiegając do mojego pokoju.-Wyjeżdżam.-powiedziałam, dziewczyna się zaśmiała, zauważyła, że jesteśmy poważne.-Co?! NIE! Nigdzie nie wyjeżdżasz ROZUMIESZ?! NIGDZIE!!!-krzyczała i chwyciła mnie, i nie puszczała.-Ally, będę niedaleko.-powiedziałam.-To znaczy gdzie?-zapytała.-Southampton.-powiedziałam.-To i tak dalekoooo!-powiedziała bardzo smutna.-Kiedy wyjeżdżasz?-zapytała.-Jutro.-powiedziałam. Mocno mnie przytuliła.-Nie masz prawa o mnie zapomnieć!-krzyknęła na mnie.-Dobrze, dobrze.-powiedziałam, do cioci już dzwoniłam, że przyjadę więc to jest plus, mam nadzieję, że dogadam się z kuzynką i kuzynem.
 *Perspektywa Harry'ego*
Podjechałem pod dom Barbary.-Harry? Już przyjechałeś?-zapytała.-Przyszedłem po moje rzeczy i się żegnamy na zawsze.-powiedziałem.-Co?-zapytała.-Muszę walczyć o coś na czym mi zależy.-powiedziałem.-Dobra leć do tej swojej Jane!-krzyknęła, poszedłem po moje rzeczy.-Cześć.-powiedziałem i wyszedłem z domu Barbary. Ruszyłem do domu. Słyszałem tylko jak Liam gadał z kimś przez telefon w kuchni.-Jak to wyjeżdżasz?!-uniósł się.-Jutro?-zapytał.-Dobra przyjadę rano, muszę kończyć ktoś przyjechał.-powiedział.
_____________________________________________
BUM! 
Jest moc, wena była a końcówkę pisałam byle jak XD <3
TYLE TYLE MISIACZKI :*

wtorek, 13 maja 2014

15.Jane, spokojnie nie płacz.

#15

-Harry, nie będę Cię sama pakowała!-krzyknęłam, chłopak owinięty w pasie w ręcznik wyszedł z łazienki i uśmiechnął się do mnie.-Zaraz Ci pomogę.-powiedział i wziął ciuchy, które leżały na łóżku i wrócił do łazienki. Poukładałam wszystko w walizce. Wstałam spojrzałam jeszcze raz na pokój i podeszłam do radia. Włączyłam je, akurat leciała piosenka Birdy-terrible love. Usiadłam na walizce i westchnęłam patrząc na jedną ramkę w kształcie serca. Było tam zdjęcie moje i Harry'ego. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wtedy do pokoju wszedł Harry.-Co jest?-zapytał siadając obok mnie na podłodze.-Nic, wszystko okej.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka.-Też będę tęsknił.-powiedział śmiejąc się, wtuliłam się w ciało chłopaka.-Jane, będę dzwonił co godzinę, będę tęsknił, martwił się.-powiedział, mocniej się wtuliłam w ciało chłopaka. Mocno mnie do siebie przytulił i tak siedzieliśmy.-Harry, nie wytrzymam.-powiedziałam cicho.-Jak będę miał dzień wolny to przyjadę.-powiedział całując mnie w głowę.
*Miesiąc po wyjeździe*
Dzisiaj kolejna sobota jak nie ma chłopaków, oczywiście z dziewczynami utrzymuję kontakt, Harry codziennie do mnie dzwoni. Teraz mają mieć niedługo dzień wolny, bynajmniej tak mi mówiły dziewczyny. Harry dzisiaj się do mnie nie odzywał, nawet słowem. Sprzątamy dzisiaj cały dzień z dziewczynami, cały dom chłopaków, każda z nas pokój któregoś. Weszłam do pokoju Harry'ego, spojrzałam na półki i zaczęłam ściągać pokolei kartony. Pierwszy był z podpisem "najważniejsza" wzięłam go i otworzyłam, były tam pamiątki z jego mamą, mają fantastyczny kontakt. Zamknęłam go u wzięłam kolejny karton, podpisany był "♥" ciekawe. Otworzyłam go i były tam pamiątki z Barbarą. Miał o niej.zapomnieć.. Wzięłam telefon i chciałam zadzwonić do Harry'ego, był sygnał gdy nagle usłyszałam dzwonek telefonu za drzwiami. Szybko zamknęłam karton i usiadłam na łóżku wzdychając, poleciała mi łza smutku. Nagle poczułam jak łóżko delikatnie się ugina, usiadła obok mnie Eleanor. Przytuliła mnie do siebie.-Co się stało?-zapytała.-Ponownie mnie okłamuje.-powiedziałam.-Jak to?-zapytała zdziwiona.-Miał karton z serduszkiem, są tam wszelkie pamiątki, zdjęcia z Barbarą.-powiedziałam. Przytuliła mnie mocno do Siebie. Po chwili wstała i wyszła, usłyszałam tylko radość dziewczyn i krzyki, wyszłam z pokoju i weszłam do salonu, byli tam chłopacy, oprócz Harry'ego.-A Harry?-zapytałam, każdy zastygnął w miejscu i uśmiech znikł z ich twarzy.-Powiecie mi?-zapytałam. Pierwszy podszedł do mnie Louis.-Choć, powiem Ci.-powiedział. Poszliśmy do jego pokoju.-Harry, nie mógł tutaj przyjechać.-powiedział.-Jak to?-zapytałam.-Jest w mieście, ale nie tutaj.-powiedział.-Jak to, nie tutaj?-zapytałam zdziwiona.-Jest u.. u.. u..-jąkał się.-No u kogo?-zapytałam.-Barbary.-powiedział. Zaczęłam płakać, to koniec, nie wytrzymam już niczego, moja cierpliwość się skończyła.-Jane, spokojnie, nie płacz.-powiedział pocieszająco. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać, nigdy tak jeszcze nie płakałam.-Ja.. ja.. ja już nie daję rady..-powiedziałam wysokim głosem. Odeszłam od Louis'a i poszłam do pokoju Harry'ego. Wzięłam karton z serduszkiem, wyciągnęłam wspólne zdjęcie Harry'ego i Barbary, wyciągnęłam nasze, wsadziłam ich, a nasze położyłam na jego łóżku. Wyszłam z domu żegnając się z każdym. To już koniec.
*Perspektywa Harry'ego*
Wszedłem do domu, ściągnąłem buty i udałem się do salonu.-Cześć.-powiedziałem miło, każdy mnie zmierzył i powrócił do oglądania filmu. Wszedłem do mojego pokoju, zauważyłem, że pudełka z moimi rzeczami leżały na ziemi, usiadłem na łóżku, chciałem jak zawsze spojrzeć na zdjęcie moje i Jane, ale nie było go tam, było tam zdjęcie z Barbarą. Wstałem wziąłem ramkę i rzuciłem nią o ziemię. Zobaczyłam na łóżko i zobaczyłem nasze wspólne zdjęcie z Jane. Z tyłu był tylko napis "Harry, zdrady nie zniosę, wszystko już wiem, odchodzę, bądźcie szczęśliwi. Jane x"

środa, 30 kwietnia 2014

14."Kocham ją"

#14

Louis odwiózł mnie do domu. Weszłam powoli i usiadłam na sofie.-Kurwa.-powiedziałam sama do siebie pod nosem, po chwili mój telefon zaczął wibrować. "Mama"-Cześć mamo.-powiedziałam.-Cześć Jane, jak tam?-zapytała miło.-A w sumie nic, ręka jeszcze boli, ale to jest wiadome, w końcu ręka się musi zrosnąć.-powiedziałam miło.-Dobrze kochanie, słuchaj będziemy na następny weekend w Londynie, może weźmiesz Harry'ego i pójdziemy na kolację?-zapytała.-Jasne.-powiedziałam miło.-Dobra to ja kończę, kochamy Cię.-powiedziała miło.-Dobrze, papa.-powiedziałam. Odłożyłam telefon na półkę i zaczęłam oglądać telewizję.
***
Była już 22, a ja nic nie robiłam, lecz po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam spokojnie do drzwi i je uchyliłam. Stał w nich Harry z różą i cały pijany.-To na przeprosiny.-powiedział dając mi kwiatek, szybko wzięłam chłopaka do domu i posadziłam na sofie.-Gdzie Ty byłeś?-zapytałam wkurzona.-W klubie z Vbavdsokv..-zaczął coś mamrotać, nic nie zrozumiałam.-Kim?-zapytałam.-Barbarą.-powiedział.-A gdzie ona?-zapytałam.-W aucie czeka jedzie mnie odwieść.-powiedział śmiejąc się.-To idź do niej.-powiedziałam zła.-Ale już nie jesteś zła?-zapytał.-Idź już do niej.-powiedziałam. Chłopak wyszedł i pojechał z dziewczyną. Poszłam oglądać dalej telewizję. Po jakiejś godzinie poszłam zadzwonić do Louis'a czy Harry już jest w domu, martwię się o niego.-Cześć Lou.-powiedziałam miło.-O hej, Harry jest u Ciebie, nie?-zapytał miło.-Co?-zapytałam zdziwiona.-No Barbara mówiła, że jest u Ciebie.-powiedział miło.-CO?!-krzyknęłam do słuchawki.-On jest u niej.-powiedziałam.-Ubieraj się, jadę po Ciebie.-powiedział zły Louis. Czekałam zaledwie 10 minut i był już po mnie Lou.-Jedziemy do niej?-zapytałam.-Tak.-powiedział. Jechaliśmy w ciszy, po jakiś 20 minutach podjechaliśmy pod dom brunetki. Louis zadzwonił, czekał dobre pięć minut i wyszła do niego. Otworzyłam okno, żeby wszystko dokładnie słyszeć.-Gdzie jest Harry?-zapytał.-No u Jane.-powiedziała zdziwiona, wtedy wyszłam i dziewczyna zaniemówiła.-Jest na górze.-powiedziała wzdychając. Weszliśmy do domu i poszłam do pokoju dziewczyny, oczywiście z jej pozwoleniem, Harry już był w miarę ogarnięty.-Barbara, ja już będ... Jane?-zapytał zdziwiony.-No tak.-powiedziałam.-Co tutaj robisz?-zapytał poddenerwowany.-Przyjechałam z Louis'em po Ciebie.-powiedziałam.-A teraz pytanie, co Ty tu robisz?-zapytałam.-Ja? Przyjechałem do przyjaciółki.-powiedział normalnie.-Do przyjaciółki?! A gdybym ja pojechała nachlana w trzy dupy do przyjaciela to byłbyś zadowolony?!-krzyknęłam.-Jane, tak wyszło..-powiedział.-Co tak wyszło?! Jeszcze bezczelnie okłamała Louis'a, że jesteś u mnie!-krzyknęłam.-Jane, to nie to co myślisz.-powiedział.-Masz mi teraz szczerze powiedzieć co jest między wami, kochasz ją nadal?-zapytałam.-Nie, kocham tylko Ciebie.-powiedział stanowczo.-A zaszło coś pomiędzy wami?-zapytałam.-Nic.-powiedział.-Dobrze wierzę Ci.-powiedziałam, chłopak się uśmiechnął i chwycił mnie za rękę, zeszliśmy na dół i z Louis'em pojechaliśmy do domu.
***
-Harry wstawaj.-powiedziałam kładąc się na chłopaka.-Jane, daj mi chwile.-powiedział  zaspany.-Harry, nie denerwuj mnie! Przed nami wspaniały dzień.-powiedziałam przytulając się do chłopaka.-Kochanie, daj mi dziesięć minut i jestem na dole.-powiedział całując mnie w usta.-Dobrze.-powiedziałam i zeszłam z chłopaka, ubrałam jakieś skarpetki i zeszłam na dół.-Hej.-powiedziałam miło.-O Jane, co tam?-zapytał mnie miło blondyn.-A wiesz w sumie to nic.-powiedziałam nijak.-Jak to nic?-zapytał zdziwiony.-No nic.-powiedziałam śmiejąc się.-A Harry gdzie?-zapytał.-Zaraz przyjdzie.-powiedziałam, zaczęłam robić śniadanie, oczywiście minęło dwadzieścia minut, a Harry'ego nadal nie było. Podeszłam do drzwi i słyszałam jak rozmawia przez telefon. Słyszałam tylko urywki. "Kocham ją" "Co?! Nigdy jej nie zostawię" "Koniec tego rozumiesz?!" I wtedy weszłam do pokoju, zauważyłam, że chodził po pokoju w tę i tamtą.-Harry, śniadanie gotowe.-powiedziałam, odsunął telefon od ucha.-Już chwila, zaraz przyjdę.-powiedział.-No dobrze, ale już wystygło..-powiedziałam wzdychając i wyszłam z pokoju. Usiadłam w kuchni i sama zjadłam posiłek. Harry pojawił się na dole dopiero po półgodzinie. Podszedł do mnie.-Idziesz jeść?-zapytał.-Harry, zjadłam już półgodziny temu.-powiedziałam i zaczęłam oglądać telewizję. Westchnął tylko i poszedł do kuchni zjeść. -Harry zjadłeś ju..-nie dokończyłam, chłopaka nie było. Wzięłam mojego iphon'a i wybrałam do niego numer.-Gdzie jesteś?-zapytałam.-Musiałem coś załatwić.-powiedział.-Aha, fajnie wiedzieć.-powiedziałam.-Zabieram Cię dziś na kolację, ok?-zapytał.-Dobrze, a tym czasem jadę do domu.-powiedziałam.-Zaraz będę w domu poczekasz? Odwiozę Cię.-powiedział.-Dobrze.-powiedziałam, poszłam do pokoju Harry'ego i przebrałam się w moje ciuchy. Wyszłam przed dom i czekałam pięć minut na chłopaka. Weszłam do auta i usiadłam na miejscu.-A co byłeś załatwić?-zapytałam, cisza.-Harry?-zapytałam.-Co?-zapytał.-Co byłeś załatwić?-zapytałam.-Nic ważnego.-powiedział.-Aha.-powiedziałam.
___________________________________________
JOŁ MADA FAKA!
Nie wiem o co chodzi :x
pozdro<3

piątek, 25 kwietnia 2014

13."...pierwszy raz widzę, że się aż tak zakochał"

#12

Patrzę, cały czas patrzę i nie mogę się ruszyć, odchodzi, spojrzał w moje oczy i powiedział to.. "to koniec Jane", powiedział, a ja nie umiałam tego pojąć. Szedł spokojnie, nie spojrzał na mnie. Lecz przy drzwiach, stanął, spojrzał w moje oczy i powiedział jedno słowo "koniec". I wyszedł, nie spotkałam go ponownie, zostawił mnie samą, osoba, która jest wszystkim, chłopak, z lokami na głowie, w czarnej koszuli włożonej do czarnych spodni. Odszedł i już go nigdy nie spotkałam.

-Jane?-zapytał chłopak.-Tak?-zapytałam zaspanym głosem, otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą uśmiechniętego Harry'ego.-Wstawaj, idziemy na śniadanie.-powiedział miło.-Daj mi jeszcze pięć minut.-powiedziałam przewracając się na bok, chłopak ściągnął ze mnie przykrycie.-Harry, zimno mi!-krzyknęłam.-No i co? Ubieraj się, idziemy na śniadanie.-powiedział. Wstałam, ubrałam się w leginsy i jakąś bluzę.-Już.-powiedziałam do chłopaka.-Dałaś radę?-zapytał, spojrzałam na niego a on popatrzył na moją rękę.-Tak, muszę sobie dawać radę tak?-zapytałam.-No tak.-powiedział i chwycił mnie za rękę, już na schodach czułam zapach świeżych bułek. Pierwsze co zrobiłam to usiadłam na krześle i posmarowałam bułkę dżemem, mniam. Do kuchni weszli Zayn, Perrie, Eleanor, Louis, Niall i Liam. Wszyscy usiedli i zaczęliśmy jeść.-Jak przyjęłaś wyjazd Harry'ego?-zapytała mnie Eleanor.-Co?-zapytałam.-No przecież mają trasę za 4 dni.-powiedziała, spojrzałam na Harry'ego a on się śmiał z żartu Niall'a. Wstałam, wszyscy na mnie spojrzeli.-Za ile dni macie trasę?-zapytałam.-Za czter..-Louis nie dokończył bo Harry go kopnął.-No za ile?-zapytałam. Harry spojrzał na mnie.-Za cztery.-powiedział wzdychając.-Mhm, pewnie dowiedziałam się ostatnia?-zapytałam, nikt nic nie mówił.-Tak myślałam.-powiedziałam usiadłam i zaczęłam dalej jeść. Harry chwycił mnie za rękę i tak trzymał, bał się o mnie. Gdy skończyliśmy jeść poszliśmy do pokoju.-Harry, dlaczego nic nie mówiłeś?-zapytałam.-Nie było się co chwalić..-powiedział, westchnęłam.-Ty wyjeżdżasz w trasę, za cztery dni, i do tego na ile?-zapytałam.-Trzy miesiące.-powiedział.-Wspaniale, trzy miesiące.-powiedziałam i usiadłam koło niego na łóżku opierając się o jego ramie. Chłopak objął mnie i tak siedzieliśmy. Do pokoju weszła Perrie.-Cześć wam, mogę pogadać z Jane?-zapytała, Harry tylko skinął głową i wyszedł z pokoju.-Słucham.-powiedziałam do dziewczyny.-Robimy jakieś pożegnanie chłopakom?-zapytała.-Jasne!-powiedziałam uśmiechając się szeroko.
***
Siedziałam w kuchni sama, bo Harry pojechał coś załatwić. Louis usiadł naprzeciwko mnie.-Co tam?-zapytał.-Ty wiesz o tym wszystkim?-zapytałam, chłopak spojrzał na mnie zdezorientowany.-No o wyścigach.-powiedziałam, spojrzał na mnie i zaczął kręcić przecząco głową.-Dalej to ciągnie?-zapytał.-Nie wiem, od kiedy go poznałam nic mi nie mówił, że znowu startuje.-powiedziałam.-To z wyścigów Cię zna?-zapytał.-Emm, tak.-powiedziałam, chłopak westchnął ciężko.-Jane, pilnuj go proszę, pierwszy raz widzę, że się aż tak zakochał.-powiedział.-Louis, bo on miał kiedyś stałe związki..-zaczęłam.-Już Ci opowiem.-powiedział. Wziął dwie szklanki nalał do nich soku i zaczął.-Jego pierwszą dziewczyną była jakaś Connie, ponoć im się układało, było super, kochali siebie, Harry nie widział poza nią świata. Byli razem chyba jeszcze przed One Direction, ale od kiedy nas złączyli i zaczęliśmy karierę z nim zerwała, bo co chwilę spędzał czas, i nie dawała rady z fanami.-powiedział.-Hmm, następna był chyba Barbara, tak Barbara.-powiedział.-Palvin?-zapytałam.-Tak, przyjaźnią się. Ale wracając, byli bardzo szczęśliwi, kurde naprawdę Loczek był pierwszy raz tak chyba zakochany, no ale Barbara stwierdziła, że to koniec, i z nim zerwała, no nie powiem prawie rok się po niej zbierał.-powiedział, dziwne, przeszła mnie fala zazdrości i jakieś przeczucie, że coś się stanie.-A ostatnia? Hmm.. Maddie.-powiedział.-To już znam.-powiedziałam.-No i teraz jesteś Ty. Chyba nawet w Barbarze nie był tak zakochany.-powiedział, zdziwiłam się.-Stara miłość nie rdzewieje.-powiedziałam wzdychając. Chłopak uśmiechnął się blado i siedzieliśmy rozmawiając o ich trasie. Do kuchni wszedł Harry, podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.-Cześć.-powiedział, wymieniliśmy z Louis'em spojrzenia i tak siedzieliśmy.-Gdzie byłeś?-zapytałam.-Na spotkaniu.-powiedział.-Z Barbarą?-zapytałam, stanął i spojrzał na szklankę, którą trzymał w ręku.-Tak, a co?-zapytał.-Nic, tak pytam.-powiedziałam obojętnie.-Odwieziesz mnie czy mam zadzwonić po taksówkę?-zapytałam.-Piłem piwo.-powiedział.-Aaa, no to idę zadzwo..-przerwał mi Louis.-Ja Cię odwiozę, bo muszę jechać do Eleanor.-powiedział miło.-Dzięki.-powiedziałam i wstałam z krzesła. Podeszłam do Harry'ego pożegnałam się z nim i poszłam z Louis'em do auta.-Ale go zatkało.-powiedział.-No trochę.-powiedziałam.
_______________________________
Zakończmy tak! Trochę krótki...
Ale wiecie czas dla mnie też się przyda ;). To napiszę coś w niedzielę, bo mam plany, chyba nie wszystko się potoczy inaczej, wtedy już jutro coś dodam ;)! :***** 
Dzisiaj jakiś taki dziwny dzień :c
Dobra od poniedziałku do szkoły no i potem majówka! :D
<3
Szablon by S1K